Matczuk po wyjściu z prokuratury
Piotr Matczuk, komentator Telewizji Republika, opuścił Prokuraturę Regionalną w Rzeszowie po środowym zatrzymaniu przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Na antenie stacji poinformował, że podczas czynności przedstawiono mu zarzuty.
– Dzisiaj usłyszałem zarzuty. Ja się oczywiście do winy nie przyznaję
– powiedział Matczuk.
Jak przekazał, zarzuty dotyczą sprawy Polskiej Fundacji Narodowej. Matczuk kwestionuje ich zasadność i zwraca uwagę, że sam nie pełnił funkcji w PFN.
– W samych tych zarzutach sprawa się zupełnie nie klei, bo ja, który nigdy nie byłem w Polskiej Fundacji Narodowej, jestem oskarżony o narażenie tej fundacji na straty. To się w ogóle nie dodaje
– stwierdził.
Matczuk był związany ze spółką Solvere, która realizowała na podstawie umowy z Polską Fundacją Narodową kampanię „Sprawiedliwe Sądy”. Śledztwo dotyczące nieprawidłowości w PFN prowadzi Prokuratura Regionalna w Rzeszowie.
„Można było wysłać wezwanie”
Komentator Republiki odniósł się również do sposobu przeprowadzenia środowych czynności. Jak relacjonował, wcześniej stawiał się na wezwania organów prowadzących postępowanie.
– Ponad rok temu byłem przesłuchiwany w CBA. Była transparentność z mojej strony. Spółka była, rozliczała się legalnie, wszystko dopięte na ostatni guzik, co każdy śledczy widzi po zeznaniach podatkowych, po wszystkich dokumentach
– mówił.
W lipcu 2026 roku funkcjonariusze CBA przeszukali mieszkanie Matczuka w związku z prowadzonym postępowaniem. Zabrano wówczas jego telefon i komputer. W środę rano Matczuk został zatrzymany w Warszawie i przewieziony do Rzeszowa.
Według jego relacji nie było potrzeby stosowania zatrzymania, ponieważ wcześniej współpracował z prowadzącymi postępowanie.
– Ja, który nigdy się przed niczym nie uchylałem, zawsze byłem na każde wezwanie służb, nie jestem wezwany do prokuratury, tylko znowu zespół bojowy z długą bronią wchodzi do mnie do mieszkania i jestem zatrzymany, wieziony tutaj
– powiedział.
– To jest taka forma nękania. Ja tak to odbieram. Bo można było wysłać wezwanie
– dodał.
Matczuk mówi o „środku siłowym”
Matczuk podkreślił, że jego zastrzeżenia dotyczą przede wszystkim formy przeprowadzenia czynności.
– Ja całą swoją działalnością i aktywnością w tej sprawie udowadniam, że jestem praworządnym obywatelem, który się stawia zawsze, wszystko zeznaje, mówi, jak jest. Zamiast tego jest taki środek siłowy: zatrzymanie, przywiezienie tutaj, cały dzień czynności
– mówił na antenie Telewizji Republika.
Po czynnościach Matczuk opuścił prokuraturę. Przekazał, że zastosowano wobec niego środki o charakterze wolnościowym.
„Odbieram to jako element całościowej zemsty”
Matczuk przedstawił także polityczną ocenę działań podejmowanych wobec niego. Powiązał swoją sprawę zarówno z kampanią „Sprawiedliwe Sądy”, jak i z działalnością osób krytycznie wypowiadających się o obecnej władzy.
– Ja to odbieram jako element takiej całościowej zemsty obecnej władzy, nie tylko w kontekście kampanii „Sprawiedliwe Sądy”, ale to jest uderzenie w ludzi, którzy mówią prawdę o tym rządzie
– powiedział.
Przywołał w tym kontekście także działania służb dotyczące innych osób związanych z mediami i życiem publicznym.
– Są to działania siłowe, niepotrzebne. W praworządnym państwie, nawet jeżeli prokuratura chciałaby postawić mi te zarzuty, to zrobiliby to w cywilizowany sposób, a nie w taki, jak to się odbyło
– stwierdził.