Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Koniec bezkarności w KPRM? Będzie śledztwo ws. niewpuszczania TV Republika na konferencje Tuska!

Cenzura w Kancelarii Premiera (KPRM) nie ujdzie na sucho. Prokuratura Okręgowa w Warszawie nakazała śledztwo ws. niewpuszczania dziennikarzy TV Republika na konferencje premiera Donalda Tuska. Śledczy wezmą pod lupę możliwe przekroczenie uprawnień przez urzędników i bezprawne tłumienie krytyki prasowej.

Postanowienie w tej sprawie wydane zostało 9 września br. przez prokurator z Prokuratury Okręgowej w Warszawie Marię Murawską, która uwzględniła zażalenie adwokata Artura Wdowczyka, pełnomocnika Telewizji Republika, i w całości uchyliła decyzję Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście z 29 sierpnia 2025 roku.

Sprawa dotyczy wydarzeń z 24 i 30 kwietnia oraz 22 maja 2024 roku. Dziennikarze TV Republika nie otrzymali wtedy akredytacji na posiedzenia Rady Ministrów i konferencje prasowe premiera. Stacja zawiadomiła o możliwym przestępstwie z art. 44 ust. 1 Prawa prasowego, czyli tłumieniu krytyki prasowej.

Prokuratura rejonowa już dwukrotnie odmawiała wszczęcia śledztwa, uznając, że czyn nie zawiera znamion przestępstwa. Pierwsze decyzje z grudnia 2024 roku uchylił w czerwcu 2025 roku Sąd Okręgowy w Warszawie, który uznał je za co najmniej przedwczesne. Sąd wytknął wtedy, że jedyną czynnością śledczych było wysłanie zapytań do Kancelarii Premiera, na które nie przyszła odpowiedź, a prokurator mimo to przestał działać.

Co odpowiedziała Kancelaria Premiera?

W uzupełnionym postępowaniu prokuratura ponownie zwróciła się do KPRM. Dyrektor Centrum Informacyjnego Rządu Kamila Terpiel odpowiedziała m.in., że 22 maja 2024 roku CIR nie organizował żadnych wydarzeń medialnych, a na spotkanie premiera z prezydentem Cypru następnego dnia zapraszano tylko fotoreporterów i operatorów kamer. Według CIR system akredytacyjny nie odnotował wniosku Republiki. W kolejnym piśmie wskazała, że 24 i 30 kwietnia 2024 roku konferencji prasowych premiera w ogóle nie było.

Z dokumentacji CIR wynika jednak, że wnioski reportera Republiki na wydarzenia z 26 czerwca i 2 lipca 2024 roku zostały odrzucone. Jednocześnie w materiałach znalazła się bardzo obszerna lista stacji, które akredytację dostały.

Do akt dołączono też zeznania podsekretarz stanu w KPRM Agnieszki Rucińskiej, złożone w innej sprawie. Wynika z nich, że CIR zastrzega sobie prawo do odmowy akredytacji z różnych powodów, np. na podstawie informacji od Służby Ochrony Państwa lub z braku miejsca. Wiceminister zeznała, że nie zajmuje się wnioskami Republiki, ale zakłada, że wszystkie były odrzucane. Tłumaczyła to zachowaniem dziennikarzy stacji, które określiła jako rażące naruszanie zasad. Nie kojarzyła przy tym innych przypadków, w których z tego powodu odmówiono akredytacji dziennikarzom innych mediów.

Prokurator o sprzecznościach i błędach

Prokurator Maria Murawska przyznała rację pełnomocnikowi stacji, że materiał dowodowy ma istotne braki. Jak wskazała, nie wykonano czynności zleconych przez sąd, a wbrew jego poleceniom nie ustalono jednoznacznie, kto w KPRM odpowiada za wydawanie akredytacji i jakimi kryteriami się kieruje.

Zwróciła też uwagę na sprzeczności w pismach CIR i błędy samych śledczych. Z dokumentów złożonych przez Republikę wynika, że 22 maja 2024 roku stacja dostała odmowę akredytacji na posiedzenie rządu, a 23 maja na konferencję premiera. Tymczasem zapytania do KPRM sformułowano tak, jakby wskazane daty były dniami wydarzeń, a nie dniami, w których Republika otrzymała odmowy. Prokurator odnotowała ponadto, że na stronie KPRM widnieje zapowiedź konferencji prasowej premiera 21 maja 2024 roku o godz. 15.

W uzasadnieniu prokurator przywołała ocenę sądu. Sąd wskazał, że Telewizja Republika jest obecnie drugą najczęściej oglądaną stacją telewizyjną w Polsce, z udziałem ok. 6,93 proc. Zwrócił też uwagę, że od kwietnia do września 2024 roku odnotowano szereg udokumentowanych przypadków odmowy dopuszczenia dziennikarzy Republiki do konferencji prasowych organów władzy publicznej, „mimo spełnienia przez nich wymogów akredytacyjnych”.

Adresatem tych działań byli wyłącznie dziennikarze krytycznej wobec rządu stacji Telewizja Republika, zaś brak jest danych wskazujących, by dziennikarze innych stacji, np. TVN lub Polsat, byli niedopuszczani do wydarzeń organizowanych przez Prezesa Rady Ministrów” – czytamy w postanowieniu.

W ocenie sądu „powtarzalność i selektywność działań wskazuje, że noszą one cechy praktyki polegającej na systemowym ograniczaniu dostępu do informacji publicznej oraz uniemożliwianiu zadawania pytań o charakterze krytycznym wobec władzy wykonawczej” i mogą wypełniać znamiona tłumienia krytyki prasowej.

Sąd nie zgodził się także z prokuratorem, że akredytacja ma „całkowicie uznaniowy i arbitralny charakter”, a odmowa bez uzasadnienia nie może być uznana za tłumienie czy utrudnianie krytyki prasowej. Prokurator nadrzędna dodała, że obowiązek posiadania akredytacji powinien być wyłącznie wymogiem technicznym. Nie może służyć do selektywnego i arbitralnego pomijania mediów, które mogą być krytyczne wobec organizatora wydarzenia.

Śledztwo także w kierunku nadużycia władzy?

Postanowienie idzie dalej niż wcześniejsze rozstrzygnięcia. Prokurator Murawska wskazała, że zdarzenia trzeba ocenić również na gruncie szeroko rozumianego "nadużycia władzy" i działania na szkodę interesu publicznego. Bo stronnicze i niepoparte weryfikowalnymi powodami zachowanie władzy może narażać ją na utratę zaufania szerokiej grupy obywateli.

Prokuratura ma teraz wszcząć śledztwo. Wśród zaleconych czynności jest przesłuchanie w charakterze świadka dyrektor CIR oraz pracowników, którzy przekazywali Republice informacje o odmowach. Śledczy mają też ustalić, kto konkretnie podejmował decyzje o odmowie akredytacji, zebrać dokumentację zasad ich przyznawania i sprawdzić, czy odmowy dotyczyły również innych mediów.

Na postanowienie nie przysługuje środek odwoławczy.

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka