Kosiniak-Kamysz wychwalał Berka - przy okazji skłamał
W poniedziałek Władysław Kosiniak-Kamysz został zapytany podczas briefingu prasowego o krytyczne słowa Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz dotyczące wyboru Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Wicepremier i szef MON zdecydowanie stanął w obronie byłego ministra w rządzie Donalda Tuska. Przekonywał, że Berek cieszył się uznaniem środowiska Polski 2050, a jego dotychczasowa działalność świadczyła o służbie państwu, a nie konkretnemu ugrupowaniu politycznemu.
Maciej Berek, który zresztą był bardzo wysoko oceniany przez środowisko Polski 2050, z tego co pamiętam, że na pewno mieli o nim bardzo dobre zdanie - udowodnił swoją wierność nie jakiejkolwiek partii, bo do żadnej nigdy nie należał i nie startował w żadnych wyborach
– powiedział Kosiniak-Kamysz.
Szef PSL przekonywał też, że Berek rzekomo "nie był politykiem z krwi i kości - służył zawsze rządom Rzeczypospolitej, służył dobrze jako legislator w Kancelarii Senatu".
Umniejszanie mu takiej patriotycznej postawy jest niesprawiedliwe
- oświadczył.
Berek kandydował z list Platformy Obywatelskiej w 2005 roku
Zapewnienia Kosiniaka-Kamysza o tym, że Berek "nigdy nie startował w żadnych wyborach", nie mają pokrycia w rzeczywistości. Polityk kandydował do Sejmu w 2005 roku z list Platformy Obywatelskiej.
Jak wynika z danych PKW, Berek zajmował trzecie miejsce na liście PO w okręgu nr 19 w Warszawie, tuż za Hanną Gronkiewicz-Waltz i Pawłem Śpiewakiem. Zdobył 1840 głosów, co nie wystarczyło na zdobycie mandatu poselskiego.

/źródło: Obwieszczenie PKW z 27 września 2005 r. o wynikach wyborów do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej przeprowadzonych w dniu 25 września 2005 r.
Maciej Berek został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego 4 września 2026 roku. Wcześniej pełnił funkcję ministra w rządzie Donalda Tuska i przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów.