Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Berek się prawie wygadał? Podczas wywiadu zaczął się tłumaczyć

Maciej Berek zaczął w rozmowie radiowej mówić o tym, do jakich dokumentów ma dostęp w Trybunale Konstytucyjnym. Szybko zorientował się, że te słowa nie powinny paść i zaczął się z nich wycofywać. - Ja widzę to, co jest w Trybunale....częściowo widzę - powiedział.

Były minister w rządzie Donalda Tuska Maciej Berek mimo braku wymaganego udowodnionego doświadczenia zawodowego został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Następnie niezaprzysiężony wobec prezydenta Karola Nawrockiego złożył pseudoślubowanie w gabinecie Włodzimierza Czarzastego. Jeszcze tego samego dnia udał się do TK, gdzie ze względu na obiektywne przeszkody nie został dopuszczony do prac sędziów.

Nie przeszkadza mu to, by wraz z innymi niezaprzysiężonymi w obecności prezydenta sędziami, przebywać w pomieszczeniach Trybunału.

Podczas jednego z wywiadów Berek niemal przyznał, że ma wgląd w dokumenty. Bardzo szybko zorientował się, że to nie powinno paść publicznie i zaczął się wycofywać z tej wypowiedzi.

Ja widzę to, co jest w Trybunale. Częściowo, bo to są kwestie dokumentów, do których mają dostęp tylko ci sędziowie, którzy mają dostęp do tych rejestrów

- wycofywał się pokrętnie.

Wypowiedź wychwycił jeden z internautów, który ocenił, że "to oznacza, że wykorzystuje pozycję innych sędziów TK wybranych przez KO, którzy złożyli rzeczywiste ślubowanie wobec Prezydenta RP, w obecności Prezydenta Karola Nawrockiego, do czytania i przeglądania tych dokumentów, do których nie ma dostępu".

Oznaczałoby to, że Berek łamie prawo.

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka