Ostatnie sondaże pokazują, że na trzecią siłę w wyścigu parlamentarnym wyrasta Konfederacja, która według Ipsos może liczyć na poparcie rzędu 11 proc., a według Estymatora - niespełna 10 proc. Pojawiły się sugestie, że Konfederacja w nowym Sejmie mogłaby stać się koalicjantem sondażowego lidera, jakim jest Prawo i Sprawiedliwość. Według niektórych analityków, taka koalicja mogłaby zbliżyć się do większości konstytucyjnej (276 głosów).
Rosnące sondaże Konfederacji budzą alarm wśród polityków opozycji, w tym Donalda Tuska. - Chcę powiedzieć wam to bardzo wyraźnie. Jeśli Konfederacja i PiS będą w Polsce rządzić po następnych wyborach, to znaczy, że to są ostatnie lata obecności Polski w UE - mówił podczas spotkania w Sosnowcu Tusk. Ponadto lider PO twierdzi, że "istnieje niepisana umowa między PiS a Konfederacją" i jest ona "cwanym pomysłem Kaczyńskiego".
Krzysztof Bosak, jeden z liderów Konfederacji, wskazuje jednak, że "nie widzi szans" na koalicję ze Zjednoczoną Prawicą.
- Chcemy wprowadzić do Sejmu kilkudziesięciu posłów, ideowych, przygotowanych programowo, i wypchnąć stamtąd ludzi z PiS, PO, Lewicy i PSL - zapowiadał dziś w TVN Bosak. Jednocześnie wskazał, że Konfederację interesują ministerstwa, "gdzie będziemy mogli realizować nasz program oparty na trzech filarach wolność gospodarcza, zdrowy rozsądek w podejmowaniu kolejnych zobowiązań na nasze państwo i racjonalna polityka zagraniczna i unijna".
Jak na spekulacje i sondażowe słupki reaguje Prawo i Sprawiedliwość?
- W polityce mogą się wydarzyć najróżniejsze rzeczy, ale ze wszystkich partii opozycyjnych, to myślę, że Konfederacja jest albo ostatnią albo przedostatnią partią, z którą możemy wejść w koalicję
– powiedział w RMF FM Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych.
- Myślę, że z pewnością z takimi partiami jak PSL choćby, z którymi nami dzieli podejście oparte na wsparciu dla tradycyjnych wartości w dużym stopniu, dla ochrony interesów słabszych, którzy nie są najbogatszymi, stojącymi u szczytu drabiny społecznej ludzi, na pewno mamy jakieś wspólne punkty. Nawet z Lewicą mamy w tym zakresie dużo wspólnych punktów
- dodał.
Jabłoński wskazał, że z Konfederacją PiS różnią przede wszystkim kwestie pomocy Ukrainie, ale także sprawy gospodarcze i społeczne.
Jak ocenił, za sondażowy wzrost Konfederacji odpowiada przejmowanie liberalnego elektoratu PO.
- Nie widzę specjalnie ścieżki nawet nie tyle do zawiązania takiej koalicji, co do jej funkcjonowania - oni by momentalnie podnieśli postulat likwidacji albo bardzo poważnego ograniczenia 500+, zlikwidowania bardzo dużej liczby elementów chroniących pracowników w Kodeksie pracy... Sławomir Mentzen (jeden z liderów Konfederacji) mówi o tym otwarcie, że chcieliby dać pracodawcom możliwość zwalniania ludzi, "bo to jego firma i może robić co chce"
- mówił Jabłoński.
Polityk stwierdził, że jest przekonany, że PiS osiągnie w parlamencie większość wystarczającą do samodzielnych rządów.
- Po ośmiu latach rządów mamy takie samo poparcie (jak w 2015 roku). Myślę, że każdy polityk chciałby po ośmiu latach mieć takie poparcie, jak na początku, a teraz nam jeszcze rośnie
- dodał