Jarosław Kaczyński w swoim przemówieniu w 16. rocznicę tragedii smoleńskiej przypomniał, że jego brat chciał Polski sprawiedliwej, uczciwej, chciał Polski, w której się nie kłamie przynajmniej w życiu publicznym.
Mamy dziś kraj, który przeżywa bardzo ciężki kryzys. Mamy kraj, który jest przeciwieństwem tych oczekiwań, choć w pewnym momencie szliśmy właściwą drogą. Została ona w 2023 roku zatrzymana i dziś każdego dnia przychodzą nowe, złe wieści. Nie ma nie tylko praworządności, ale i prawa. Nie ma realizacji polskich interesów, nie ma ich obrony.
– przypomniał.
Kaczyński dodał, że "mamy politykę, która jest najlepszym dowodem na to, że zło jednak istnieje". - Że to zło, także osobowe, jest częścią naszej rzeczywistości. I naszym wielkim obowiązkiem jest mu się przeciwstawić. Nasza dzisiejsza rzeczywistość życia publicznego to kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo - dodawał.
W centrum tego dzisiejszego kłamstwo jest kłamstwo smoleńskie. Ciągle trwa, interweniuje w nasze życie publiczne, w nasz język. Wchodzi do tego stopnia, że rzadko używane jest słowo "zamach smoleński" (...) Chciałbym wezwać wszystkich, którzy nie są tchórzami, żeby mówili prawdę, że to był zamach smoleński.
– powiedział prezes PiS.
- To był zamach! - zaczął skandować tłum.
- Musimy dojść do prawdy o smoleńsku - kontynuował Kaczyński. - Nie w ten sposób, że sami wiemy, jak było, że jest mnóstwo dokumentów, że jest ogromny dorobek Antoniego Macierewicza (...) Musimy pamiętać, że nawet jeśli komuś, kto będzie stał w tym miejscu za 16 lat, przyjdzie mówić to samo co ja mówię w tej chwili, to jednak i tak w dalszym ciągu będziemy musieli do tego dążyć - zaznaczył.
Nasz kraj jest ciągle w sytuacji trudnej, jest ciągle w jakiejś mierze otoczony. Tylko silni, zdecydowani, zdeterminowani, pewni siebie, pewni znaczenia polskości, możemy uzyskać to, co nam się należy. Pozycję, status, jak to mówił mój brat, poważnego państwa i wielkiego europejskiego narodu. O to zabiegamy!
– usłyszeli zgromadzeni.