Pierwszy raz trójpodział władzy pokonał posła Koalicji Obywatelskiej Marcina Józefaciuka pod koniec stycznia br. Wówczas reporter „Faktu” zaskoczył polityka pytaniem o władzę wykonawczą. „Sejm” - wypalił zmieszany Józefaciuk, licząc, że trafi. Nie trafił. Niecały miesiąc po kompromitacji, Józefaciuk wpadł znów.
Red. Jacek Prusinowski zwrócił się do gościa: „sprawdzę czy pan poseł pracę domową odrobił. Podczas jednej z rozmów nie potrafił pan wskazać, kto sprawuje w Polsce władzę wykonawczą. Oczywiście pan poseł pracę domową odrobił, zajrzał do konstytucji i sprawdził”.
- Tak - odparł nieśmiało Józefaciuk.
- Czyli kto sprawuje władzę wykonawczą? – dopytał gospodarz, na co Józefaciuk odpowiedział: „oczywiście, że prezydent i Sejm”.
- Panie pośle… Raz pan na tym wpadł i nawet nie sprawdził pan, żeby nie wpaść po raz drugi? - dziennikarz nie krył zdumienia.
- No tutaj wpadłem. Oj będzie śmiesznie - poddał się polityk KO.
Nie wie co to trójpodział władzy, zabiera głos ws. KRS
Podczas marcowego posiedzenia Sejmu, polityk wpadki postanowił przekuć w żart. Podczas pierwszego czytania rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, zwrócił się do wiceministra sprawiedliwości Dariusza Mazura:
„panie wiceministrze, kto jak kto, ale pan pewnie rozróżnia władzę ustawodawczą od sądowniczej i wykonawczej. Jeśli nie, to już teraz zapraszam na korepetycje darmowe w tej sprawie”.
I jak, wyszło zabawnie?