Przypomnijmy: dziś głośno o szokujących przykładach wydatkowania środków z Krajowego Planu Odbudowy. Pieniądze, które miały służyć odbudowie gospodarki po pandemii, cyfryzacji i zielonej transformacji, trafiły na cele, które trudno uznać za priorytetowe dla rozwoju Polski. Wśród beneficjentów dotacji znaleźli się m.in. właściciel solarium, który otrzymał środki na zakup mobilnych ekspresów do kawy, oraz właściciel kortu tenisowego, który z pieniędzy unijnych kupił zeroemisyjny jacht w celu jego podnajmowania turystom.
Właśnie w takiej atmosferze wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski pojawił się w studiu TVP Info. Każdy niezależny dziennikarz wykorzystałby tę okazję, by domagać się wyjaśnień i pociągnąć przedstawiciela rządu do odpowiedzialności. Piotr Maślak wybrał inną drogę.
Już na samym początku rozmowy dał sygnał, po czyjej stronie stoi. Zamiast stwierdzić fakt, że Polską wstrząsnęła afera, powiedział: „Cała Polska żyje dzisiaj, tu duży cudzysłów ode mnie, aferą KPO”. A zatem zdystansował się od słowa „afera”, sugerując, że jest ono używane na wyrost.
Następnie, zamiast oddać głos ministrowi, sam wcielił się w rolę eksperta i obrońcy rządowych decyzji. Najpierw wyrecytował oficjalne, szczytne cele KPO, takie jak „przywrócenie potencjału rozwojowego gospodarki”, inwestycje w ochronę klimatu czy cyfryzację. Chwilę później przeszedł do sedna swojej obrony, opartej rzekomo na dogłębnej analizie.
„Ja dzisiaj poświęciłem kilka godzin na sprawdzanie przykładów, którymi żyła cała Polska” – zadeklarował z powagą, by natychmiast przedstawić swoje konkluzje:
„Nie ma (...) żadnej nieprawidłowości w tym, że właściciel solarium kupuje mobilne ekspresy do kawy po to, żeby zarabiać na sprzedaży kawy. Nie ma nic złego w tym, że właściciel kortu tenisowego kupuje jacht zeroemisyjny, który potem podnajmuje turystom i klientom i zarabia na tym pieniądze”.
Po tym wywodzie, w którym rozgrzeszył najbardziej kontrowersyjne dotacje (szkoda, że nie wspomniał o setkach tysięcy złotych dla żon polityków KO czy o dotacji dla seks-klubu), Piotr Maślak zwrócił się do ministra Gawkowskiego z pytaniem, które w tym kontekście zabrzmiało jak ponury żart:
„Gdzie tutaj jest afera?”.
Wicepremier Gawkowski, wyraźnie zadowolony, nie musiał się nawet wysilać. Dziennikarz mediów publicznych, utrzymywanych z pieniędzy podatników, zrobił wszystko za niego.
Poniżej nagranie tego żenującego spektaklu:
Ależ wstępniak wleciał od Maślaka.
— Jan Molski 🇵🇱 (@JanMolskiIII) August 8, 2025
Matko kochana. CZYSTA WODA W CAŁEJ OKAZAŁOŚCI XDD pic.twitter.com/03vHGv8XWD