Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła głośne postępowanie dotyczące tzw. dwóch wież. Jak poinformował Jakub Pilarek z Radia Wnet, decyzję w tej sprawie podjęła prokurator Małgorzata Szeroczyńska. Nie miała jednak zamiaru od razu informować o tym opinii publicznej, co przyznał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
O zakończonym śledztwie mówił w Republice mec. Bartosz Lewandowski. Zwrócił uwagę na inne niż do tej pory podniesione aspekty tej sprawy.
- Dla każdego prawnika karnisty, ta sprawa była od początku taką, która nigdy nie powinna być podjęta przez prokuraturę. To, co pojawiało się w mediach, narracja posła Romana Giertycha od razu pokazywała, że nie ma mowy o realizacji znamion przestępstwa. Kilka lat temu prokuratura najpierw odmówiła wszczęcia śledztwa, co zostało podtrzymane przez skład z sędzią, który jest kojarzony z Iustitią. Pomimo tego, po zmianie władzy prokuratura wszczęła to postępowanie. Było wtedy wielkie zamieszanie, mec. Giertych zapowiadał wielkie rozliczenia - rozpoczął.
Zwrócił uwagę na czynności z udziałem prezesa Prawa i Sprawiedliwości:
„ostatnia czynność w toku tego śledztwa to przesłuchanie w charakterze świadka prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Dla prawników karnistów już wtedy wiadomo było, że sprawa będzie umorzona. Domniemany sprawca jakichś rzekomych przestępstw miał być słuchany w charakterze świadka jako ostatni. Mnie to nie dziwi”.
- Ta sprawa była oczywiście wykorzystywana politycznie. Pan poseł Roman Giertych prężył muskuły. Prokurator referent Ewa Wrzosek zachowywała się w tym postępowaniu jako pełnomocnik pokrzywdzonego - podkreślił.
Zdaniem adwokata, „wielogodzinne przesłuchania miały na celu wyłącznie to, by w sposób dolegliwy prowadzić”. - Pytania, które były zadawane przez pełnomocników pokrzywdzonego miały wywołać wrażenie, że tych pytań jest bardzo dużo - dodał.
Decyzję o umorzeniu śledztwa przedstawił z innej perspektywy:
„osobiście na tę sprawę patrzę z nieco innej strony. Dla mnie to kolejna odsłona konfliktu pomiędzy prokuratorem krajowym Dariuszem Kornelukiem a prokuratorem generalnym Waldemarem Żurkiem. Środowisko prawnicze mówi wprost o otwartej wojnie między nimi. To odsłona walki o wpływy w prokuraturze. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z dobrem Polaków czy z usprawnieniem postępowań. Ciekawy jestem, ile pieniędzy przepalono w tym postępowaniu…”.