Około godz. 11.00 przed budynkiem Akademii Wymiaru Sprawiedliwości pojawił się prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Zapowiedział, że wraz z grupą posłów zamierza podjąć interwencję poselską. Wcześniej bezskutecznie do siedziby uczelni próbował dostać się poseł Sebastian Kaleta. Do środka nie wpuszczono również prorektora Akademii.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil i kliknij „Obserwuj w Google”
Na miejscu pojawił się także dr Michał Sopiński, który podkreślił, że nadal pozostaje rektorem-komendantem uczelni.
To ja jestem zarządcą tej uczelni i to ja decyduję, kto powinien być w środku, a nie osoby, które się za takie podają
– mówił.
Sopiński nie krył zażenowania sytuacją w Akademii. W siedzibie AWS nadal przebywa poseł PiS Maria Kurowska, która wcześniej podjęła interwencję poselską. Polityk na antenie Telewizji Republika opowiedziała o tym, co dzieje się wewnątrz budynku, w tym o kolejnych próbach Sławomira Cudaka dostania się do gabinetu rektora.
Posłanka została zapytana o doniesienia, wedle których Cudak użył wersalki, żeby dostać się do drzwi gabinetu rektora-komendanta.
Powiem zgodnie z prawdą, że pan Cudak rzeczywiście lekko użył tej wersalki. Wszedł na nią, próbując mnie obejść bokiem i dostać się do drzwi. Skutecznie go jednak zablokowałam i nie pozwoliłam mu do nich dotrzeć
– zrelacjonowała Kurowska.
Następnie padło pytanie, gdzie obecnie znajduje się Sławomir Cudak.
Jego już tutaj przy mnie nie ma. Pan, któremu wydaje się, że jest rektorem albo sam sobie ten tytuł przypisał, taki samozwańczy rektor, zszedł na dół już około dwóch godzin temu. Wcześniej, po kilku naszych rozmowach, zapraszał mnie nawet na kawę do gabinetu. Mówił, że jeśli pozwolę mu wejść, to wypijemy kawę i tak dalej. Próbował nawiązać taką bardziej ludzką rozmowę, ale oczywiście są granice dyplomacji
– powiedziała.
Dodała, ze Cudak "zobaczył, że nie ma możliwości, żeby mnie tutaj 'zmiękczyć' i żebym odstąpiła od tych drzwi, więc poszedł na dół - potem jeszcze raz przyszedł, wziął walizkę i wyszedł, od tamtej pory go nie widziałam".
Jestem tutaj tylko w towarzystwie funkcjonariuszy policji i Służby Więziennej. Myślę, że mają taki rozkaz i że są to po prostu procedury. Panowie są bardzo mili, więc nie mam wobec nich ani jednego słowa zarzutu. Trochę mi ich nawet żal, bo gdzieś tam są przestępcy, którymi mogliby się zajmować, a ja tutaj naprawdę nie potrzebuję ochrony. Z drugiej strony obawiam się, żeby ktoś nie uszkodził pozostawionego tutaj sprzętu Telewizji Republika. To drogi sprzęt i nie chciałabym, żeby później powstał z tego jakiś problem
– wskazała.
Posłanka PiS zadeklarowała, że "robi to, co do niej należy".
Nadal pilnuję tych drzwi i nie dopuszczę do nich nikogo poza panem rektorem Michałem Sopińskim
– podsumowała.