Tusk staje się w oczach opinii publicznej tym, kim kiedyś miał być Jarosław Kaczyński – starym, zakłamanym dziadem. Tylko że na czarny PR prezesa pracowały cała opłacona machina propagandowa, a także zagraniczne media (zwłaszcza niemieckie). Tymczasem Tusk – jeden z najstarszych premierów w Europie (trzeci, po Merzu i Babišu) – jest dziś synonimem kłamstwa, cynizmu i obciachu dla milionów Polaków, którzy do tej konstatacji nie potrzebują oficjalnego przekazu. Po dekadach przemysłu pogardy społeczeństwo oddolnie zaczęło brzydzić się Tuskiem.
Są jednak tacy, którzy uprawiają kult Tuska większy niż akolici Gomułki czy Gierka. Bogusław Chrabota, długoletni naczelny dziennika „Rzeczpospolita”, zapewniał w telewizji, że Tusk jest „bezdyskusyjnie najwybitniejszym polskim politykiem”. Trudno o większy serwilizm polskiej prasy dla konkretnego polityka. Radosław Sikorski w ubiegłym roku zapewniał:
„Donald Tusk to jest wybitny mąż stanu, najwyższej rangi polityk polski w naszej tysiącletniej historii, pomijając oczywiście Jana Pawła II. Przewodniczący całej Unii Europejskiej. Który Polak w historii przewodził całemu kontynentowi?”.
Fikcyjność i marionetkowość urzędu przewodniczącego Rady Europejskiej urosła tu do rangi frankońskiego cesarza z dynastii Karolingów, koronowanego przez papieża. O tym, że Tusk jest po prostu najwybitniejszym Polakiem, czasem całej historii Polski, zapewniali prof. Zbigniew Mikołejko, Sławomir Neumann czy Janusz Palikot. Całe to dawne „Tusku, musisz” brzmi dziś jak pijacko odśpiewana „Międzynarodówka” po ostatnim zjeździe PZPR. I mamy na to dowody.
Internet się brzydzi
Kanał Tak, założony przez Marcina Tulickiego, Michała Adamczyka i Michała Karnowskiego, zyskał ostatnio szczególną popularność, gdy wypuścił znanego autora sond ulicznych, Jaoka, który rozmawiał z mieszkańcami Miasteczka Wilanów w Warszawie. To tam notuje się największe poparcie dla Rafała Trzaskowskiego, Donalda Tuska i Koalicji Obywatelskiej. Smutni, głupawi ludzie, często w podeszłym wieku, prostackim językiem zarzekają się, że Tusk spełnia obietnice, tylko przeszkadzają mu Nawrocki, Trump i koniunkcja Marsa ze znakami zodiaku (to ostatnie dodane już przez nas). Co według Wilanowian zrobił Tusk dla Polski? „Jest cicho przede wszystkim, więc myślę… ale w Wilanowie ogólnie jest cicho” – mówi kobieta przed kamerą. Inna fanka Tuska: „Wiem, że jest tu tak dobrze, bo byliśmy zwolennikami Tuska, więc wiem też, że oni po prostu inaczej o nas dbają”. Ich pewność siebie poraża, a komentarze w internecie są kpiarskie, krytyczne i szydercze. „I ta kobieta ma prawo głosu”, „I oni decydują o Polsce”, „Gdzie jest paliwo po 5,19?”.
Najwięcej sond ulicznych przeprowadza się w Warszawie, gdzie mieszczą się siedziby większości redakcji w Polsce. Przekanał z kolei pokazuje rosłego mężczyznę z nadwagą, który z trudem formułując zdania w poprawnej polszczyźnie, opowiada, że Tusk to tylko chce dobrze, ale mu prezydent psuje, co może. Betonowy elektorat Koalicji Obywatelskiej wywołuje już falę komentarzy pełnych politowania i gniewu. „Grażynokracja”, „Widzowie »Szkła kontaktowego« TVN”, „Esbeckie dziady” – mnożą się komentarze pod takimi nagraniami.
I kto jest dziś moherowym beretem?
Dyskredytowanie takich wyborców byłoby głęboko niestosowne – każdy ma prawo popierać, kogo chce, gdyby nie fakt, że od ponad dwóch dekad trwa permanentna kampania zohydzania konserwatywnego elektoratu. A to „moherowe berety”, a to „ciemnota ze wsi”, a to „ciemny pisowski lud” – obrażanie trwa więc od tuskowej porażki w wyborach prezydenckich ze śp. prof. Lechem Kaczyńskim. Prawdziwe okazują się stoickie zapewnienia XVII-wiecznego kanonika krakowskiego, że „Bóg jest miłościwy, a fortuna zmienna”: zamiast młodych i wykształconych mieszkańców metropolii popierających Tuska mamy emerytów zapatrzonych w drętwe programy TVN. Według danych CBOS z połowy 2025 roku co trzeci wyborca KO ma więcej niż 65 lat, a miażdżąca większość to pięćdziesięciolatkowie. Według badań OGB z bieżącego roku emeryci stanowią prawe połowę wyborców partii Tuska – dziś to postępowi liberałowie są moherowymi beretami, dziadersami i akcja „zabierz babci dowód” uderzyłaby najbardziej w betonowych wyznawców Koalicji Obywatelskiej.
W rzeczywistości nie ma co zżymać się na wiek takich czy innych wyborców, zwłaszcza że mądrość życiowa jest bardziej charakterystyczna dla osób starszych. Jednak gdy wykluczone cyfrowo pokolenie wielkomiejskich fanów liberalnych sloganów zaludnia proeuropejskie demonstracje siwymi głowami, warto im wykazać prosto w twarz, że z mitu „młodych, wykształconych z wielkich miast” pozostał już tylko groteskowy cień.
Oszukał młodych
Krytykom Tuska przychodzi z odsieczą technologią Open AI. Kiedyś do namalowania głupiego polityka trzeba było talentu rysownika, a dziś każdy krytyk może za pomocą sztucznej inteligencji wygenerować premiera jako kamerdynera niemieckiego kanclerza i opublikować w internecie ze złośliwym komentarzem. AI slop to treści raczej śmieciowe, mało wysublimowane, ale niechęć do premiera mobilizuje do wykorzystywania każdego narzędzia, by dokopać autorowi polskiej drożyzny i patologicznemu kłamcy.
Według raportów Res Data Futura tweety Tuska, najbardziej popularne z politycznych komentarzy, spotykają się z aż 50-proc. krytyką. Potępianie premiera dokonuje się w schemacie satyry i szyderstw, a więc najtrudniejszego rodzaju ataku, bowiem z dowcipem jest walczyć najtrudniej. Nawet najmniej wybredne i tandetne żarty o Tusku (kanał BekaTube) mają po 100–200 tys. wyświetleń, a najczęstsze komentarze pod propagandowymi nagraniami premiera w serwisie TikTok to pytanie o „paliwo za 5,19”.
Jak wynika z sondaży IBRIS czy SW Research - to najmłodsi wyborcy najbardziej nie znoszą Tuska. Jednocześnie 73 proc. młodych wyborców do 29. roku życia pozytywnie ocenia prezydenturę Karola Nawrockiego, który jednocześnie gromadzi wokół siebie twórców internetowych w Radzie Nowych Mediów. Twórcą viralowych treści jest na przykład Mateusz Wiktorowicz, autor krótkich rozmów z politykami, zwłaszcza w Sejmie, podczas których to politycy lewicy albo Koalicji Obywatelskiej wychodzą na ignorantów nieznających flag państw Unii Europejskiej czy podstawowych dat z historii Polski. Prawica staje się więc w internecie konkretem, a liberałowie ukłuciem żenady.
Efekt bumerangu
Przez całe dekady obóz liberalny uznawał za dowód wyższości swoją bazę wyborczą w młodym pokoleniu. Ale młodzi się zestarzeli, a na ich miejsce przyszli kolejni młodzi, w dodatku zsynchronizowani nie z wielkimi redakcjami kształtowanymi po Okrągłym Stole, lecz zsieciowani między sobą. I tutaj działa efekt bumerangu. Znany jest on w badaniach nad propagandą, gdzie nie tylko nie udaje się osiągnąć zamierzonego celu, ale wręcz osiąga się wynik odwrotny. Gdy w czasie wojny koreańskiej Amerykanie chcieli pokazać miejscowej ludności, że dobrze traktują jeńców, na zdjęciach zamazywali oczy swoim modelom, żeby nie demaskować ich tożsamości. Komuniści rozpuścili więc plotkę, że Amerykanie wydłubują oczy swoim jeńcom, co miało motywować do bardziej zażartej walki z Anglosasami. Chcieli pokazać się jako cywilizowani, wyszli na sadystów. Podobnie jest z mechanizmem Donalda Tuska, który miał być światłym, „haratającym w gałę” Europejczykiem, przyciągającym młodych, a został z twardogłowymi widzami TVN – tego samego, który zresztą zmienia teraz właściciela. Opierając się więc na propagandzie poparcia przez młodych, Koalicja Obywatelska przegrała z czasem – jej młodzieńcy zdążyli osiwieć. A prawdziwie młodzi nie mogą na nich patrzeć. Dożyliśmy czasów, gdy Tusk stał się karykaturą swoich przeciwników – moherowy beret uszyty na europejskim celofanie budzi jednak autentyczne politowanie.
Specjalny raport‼️ Jak #Rosja może zagrozić Polsce i #NATO. Drony, terror, sabotaż i rakiety.
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) October 1, 2026
Ponadto w numerze:
» Zlecenie na Republikę
» Zemsta za postawienie Nowaka przed sądem
» Fort Trump na ostatniej prostej
» Biedaczyna z Asyżuhttps://t.co/FOE7JQ50sn #GazetaPolska pic.twitter.com/PsCOPCrC9k