Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Kampania w Krakowie przeniosła się do sądu. Gibała musi sprostować swoje słowa

Przed drugą turą wyborów prezydenta Krakowa spór między kandydatami trafił na salę sądową. Sąd Okręgowy w Krakowie w trybie wyborczym nakazał Łukaszowi Gibale sprostowanie wypowiedzi o rzekomej współpracy z radnymi Koalicji Obywatelskiej. Pozew złożył komitet jego rywalki, Moniki Piątkowskiej. Postanowienie jest nieprawomocne.

Spór zaczął się od wywiadu w RMF FM. Gibała, pytany o relacje z radnymi KO, którzy mają większość w Radzie Miasta Krakowa, stwierdził, że zgłosiło się do niego sześcioro z nich. Mieli deklarować otwartość na rozmowy i współpracę, jeśli wygra wybory. Dopytywany, czy przejdą do jego klubu, odpowiedział, że to się okaże. Zależy to jego zdaniem od decyzji partii i od tego, czy deklaracje zostaną podtrzymane po wyborach.

Reakcja przyszła szybko. W czwartek wszystkich 19 krakowskich radnych KO podpisało oświadczenia, w których zaprzeczyli tym słowom, a komitet Piątkowskiej skierował sprawę do sądu.

Sąd: prawdziwości słów nie wykazano

Sąd uznał w piątek, że Gibała nie udowodnił prawdziwości swojej wypowiedzi, bo nie chciał ujawnić, z kim rozmawiał o współpracy. Sędzia Anna Zgud wskazała w ustnym uzasadnieniu, że wobec oświadczeń wszystkich radnych trzeba było przyjąć, iż w wywiadzie padły nieprawdziwe słowa.

Kandydat musi opublikować sprostowanie na swoim profilu na Facebooku i na antenie RMF FM, gdzie padła sporna wypowiedź. Sąd zakazał mu też rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o współpracy z radnymi KO. Oddalił natomiast wniosek o sprostowanie w prasie, uznając, że nie ma podstaw, by angażować w sprawę inne media.

Pełnomocnik radnych KO i komitetu Piątkowskiej, adwokat Rafał Rozwadowski, uznał orzeczenie za satysfakcjonujące, bo w głównych punktach pokrywa się z wnioskiem. W mowie końcowej przekonywał, że wyborcy powinni podejmować decyzje na podstawie prawdziwych informacji. Podkreślał też, że sprawa ma szczególne znaczenie dla Piątkowskiej, która buduje swój wizerunek m.in. na współpracy ze strukturami Koalicji.

Gibała w rozprawie nie uczestniczył. Wcześniej tłumaczył dziennikarzom, że zapytany o nazwiska radnych musiałby odmówić odpowiedzi. Zapewniał, że ma na potwierdzenie swoich słów SMS-y, ale nie ujawni ani korespondencji, ani nazwisk, nawet za cenę przegranej, bo nadwyrężyłoby to zaufanie tych osób. „Warto wartości takich, jak dochowywanie tajemnicy czy bycie fair przestrzegać” – mówił. Według niego rozmowy toczyły się przez pośredników, więc oświadczenia radnych, że nie składali mu deklaracji bezpośrednio, nie są kłamstwem.

Kandydata reprezentował m.in. radca prawny Jan Hoffman, który w ostatnim tygodniu kampanii wycofał się z wyborów i poparł Gibałę. Jego zdaniem istotą sprawy było zmuszenie kandydata do ujawnienia nazwisk rozmówców, co praktycznie zamykałoby mu drogę w polityce. Decyzję Gibały, by nie podawać nazwisk, Hoffman nazwał godną podziwu.

Strony mają 24 godziny na odwołanie, nie licząc weekendu. Jeśli któraś z nich zaskarży postanowienie, sprawa trafi do sądu apelacyjnego na początku przyszłego tygodnia, najpewniej we wtorek lub w środę.

Druga tura przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa odbędzie się 11 października. Zmierzą się w niej radny miejski i przedsiębiorca Łukasz Gibała, który w pierwszej turze zdobył 36,38 proc. głosów, oraz senator KO Monika Piątkowska z wynikiem 29,91 proc. Przedterminowe wybory to skutek majowego referendum, w którym mieszkańcy odwołali z urzędu prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego z Koalicji Obywatelskiej.
Źródło: niezalezna.pl, PAP

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka