Janusz Cieszyński ocenił, że obecny spór formalny nie dotyczy w istocie samego stowarzyszenia, lecz jest wykorzystaniem okazji do sformalizowania podziałów, które od dawna istniały w PiS. Jak podkreślił, największym błędem byłoby, gdyby po ewentualnym wyrzuceniu z partii politycy zaczęli wzajemnie się obwiniać - zjawiska, którego, jego zdaniem, w ostatnich dniach było zbyt dużo.
Poseł przypomniał, że ugrupowanie przechodziło już trudne momenty, gdy rząd Donalda Tuska - jak to ujął - próbował na różne sposoby zaszkodzić PiS, a mimo to partia zachowywała wewnętrzną jedność.
Niezrozumiałą decyzją jest aby w środku afery Kacprzyka podejmować uchwałę, która daje tygodniowy spektakl "co będzie" i de facto stanowi ultimatum.
– powiedział Cieszyński.
Jego zdaniem taki krok stwarza tygodniowy „spektakl niepewności" i w praktyce stanowi ultimatum. Poseł mówił też o "partykularnych interesach wąskiej grupy w PiS", której celem - jak ocenił - jest doprowadzenie do usunięcia Mateusza Morawieckiego.
Polityk zaapelował, by w mediach społecznościowych nie pojawiały się wpisy o dużych zasięgach dotyczące wewnętrznych sporów w partii. Zaznaczył przy tym, że w jego ocenie w tej wymianie nie ma symetrii - to, jak stwierdził, strona dążąca do wypchnięcia jego środowiska z partii jako pierwsza publikuje krytyczne treści.
Mateusz Morawiecki zawsze kładł swoje osobiste ambicje na drugie miejsce. Na pierwszym było, żeby dobrze rządzić Polską, żeby ten obóz był najsilniejszy, miał jak największe poparcie.
– podkreślił poseł związany z frakcją byłego premiera.
Poseł zadeklarował, że nie czuje wobec obecnej sytuacji negatywnych emocji poza smutkiem, że sprawy przybrały taki obrót.
Cieszyński odniósł się też do dalszych planów politycznych, przyznając, że nie wie, jak potoczy się sytuacja w najbliższym tygodniu, ale wyraził przekonanie, że w wyborach w październiku przyszłego roku prawica wygra wybory.
Nie wiem, co będzie za tydzień, ale powiem, co będzie w październiku przyszłego roku. Wywalimy Tuska, jako prawica wygramy wybory, wywalimy ten fatalny rząd. W to wierzę! W dniu, w którym przestanę w to wierzyć, wysyłam do marszałka Sejmu rezygnację i składam mandat.
– zaznaczył.