Na marginesie Piątki
Przyznam, że pierwszą moją reakcją na ogłoszenie Piątki Kaczyńskiego było uczucie wkurzenia. Nie na samą treść propozycji oznaczających kolejne zwiększenie egzystencjalnego bezpieczeństwa Polaków, lecz na fakt, że stało się to tak późno. Jeżeli bowiem w ciągu trzech lat w miarę rozsądnego gospodarowania wspólną skarbonką (choć bynajmniej dalekiego wciąż do ideału) możliwe stało się zwielokrotnienie sumy transferów społecznych i to bez ryzyka dla budżetowej stabilności, to oczywiste staje się pytanie, co robiły poprzednie ekipy rządzące i wspierający je władcy umysłów przez minione blisko 30 lat?