Rząd to nie banda
Stawiam tezę, z którą prawdopodobnie wielu Czytelników się nie zgodzi: otóż nasz rząd, mimo wszystko, to nie jest banda ignorantów.
Stawiam tezę, z którą prawdopodobnie wielu Czytelników się nie zgodzi: otóż nasz rząd, mimo wszystko, to nie jest banda ignorantów.
Od kilku lat w polskiej szkole w ostatni piątek października organizowana jest akcja „Tęczowy piątek”.
Nie trzeba czytać przysłowiowych internetów czy oglądać gadających głów na szklanym ekranie, by dowiedzieć się, jaka jest rzeczywista sytuacja Polaków.
Te małe narody, których istnienie między takimi żywiołami jak rosyjski czy niemiecki i tak jest ewenementem, wiedzą, jak zabezpieczyć swoje przetrwanie. W bałtyckich stolicach budowana jest obrona cywilna, a bezpieczeństwo lokalne często opiera się na dobrowolnych organizacjach obrony terytorialnej. Bałtowie doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak przetrwać w trudnych czasach, i już nieraz bronili się przed najeźdźcami.
Znamy zwycięzcę XIX Konkursu Chopinowskiego. To Eric Lu – reprezentant USA. Werdykt jury okazał się inny od oczekiwań części publiczności, podzielonej muzyczną miłością choćby do młodej Chinki Tianyao Lyu i reprezentanta Polski, modlącego się przed występami muzyka i matematyka Piotra Pawlaka.
Demonstracja PiS w sprawie zatrzymania nielegalnej migracji odnosi ciekawe skutki, których rządzący zapewne się nie spodziewali. Jak pamiętamy, Prawo i Sprawiedliwość zostało z tej okazji zaatakowane zarówno przez Konfederację, jak i KO, a obie te partie podniosły zarzut, że przed listopadem 2023 r. do Polski przybyło zbyt wielu obcokrajowców.
Często najskuteczniejsze kłamstwo to kłamstwo najbezczelniejsze: złodziej wołający: „Okradli mnie!”. Przez ulice amerykańskich miast przetaczają się właśnie protesty pod hasłem „No Kings”, wywiedzionym ze słów George’a Washingtona. Chodzi niby o to, że Donald Trump to autokrata czy dyktator, taki współczesny król, a przecież po to założono Stany Zjednoczone, by do takich prób zawłaszczania władzy nie dopuścić.
Jak to jest możliwe, że około 30 proc. uprawnionych do głosowania trzyma się tak kurczowo skompromitowanej formacji? Oczywiście dużą część jej sympatyków łączy interes: są przekonani, że dzięki jej władzy utrzymają przywileje uzyskane przy „okrągłym stole”. A część spośród nich nadal wierzy w słuszność narzuconej tam drogi budowania nowej Polski.
A jednak może się okazać, że naród honor ma – zakodowany gdzieś głęboko, w kręgosłupie, w naszym polskim DNA wolnościowym.
Podobno każde pokolenie ma swoich bardów. Jeśli to prawda, to dla mojego był nim niewątpliwie śp. Andrzej Kołakowski, o którego śmierci dowiedzieliśmy się w niedzielę wieczorem.
Rozpoczęta jeszcze przez rząd Zjednoczonej Prawicy budowa 300-tysięcznej armii trwa, przynajmniej na papierze. Obecnie, według dostępnych danych, mamy ponad 210 tys. żołnierzy.
Kłamstwo i manipulacja mają krótkie nogi. Ta parafraza starego przysłowia pasuje jak ulał do Jarosława Stróżyka i kierowanej przez niego SKW. Czy oni naprawdę sądzili, że nie wyjdą na jaw okoliczności odebrania certyfikatu poświadczenia bezpieczeństwa dla prof. Sławomira Cenckiewicza?
W sobotę odbyły się wiece „No Kings” („Bez królów”). Protestowano przeciwko Donaldowi Trumpowi i jego polityce. Wszystko po to, aby komunizujący senator Bernie Sanders mógł powiedzieć, że megamiliarderzy „przejęli kontrolę” nad gospodarką.
Oficjalnie rok 2025 ogłoszono świętym, jednak największy ze świętych, święty spokój, gdzieś się nam zapodział.
Amerykanie potrafią organizować duże wydarzenia sportowe. Mają infrastrukturę, doświadczenie i pieniądze. W ciemno można zakładać, że przyszłoroczne mistrzostwa świata w piłce nożnej będą udane, co nie oznacza, że już wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Próbą generalną były klubowe mistrzostwa świata, które latem zagościły w USA i wypadły okazale. Choć dla przeciętnego Amerykanina piłka nożna jest wciąż sportem egzotycznym, ma się ona w USA całkiem dobrze – z profesjonalnymi ligami męską i żeńską na przyzwoitym poziomie organizacyjnym oraz z zarobkami, o jakich mogą pomarzyć piłkarze choćby w Polsce.
Różne rzeczy widziano w polskiej polityce, ale Donald Tusk nadal potrafi zaskoczyć. Zaskoczyć bezczelnością i oderwaniem od rzeczywistości. Najpierw na spotkaniu ze swoim betonowym elektoratem premier zaczął opowiadać, jak to nie spełnia obietnic wyborczych, bo… dostał za mało głosów.
Kociokwik, prawdziwy kociokwik: „Trump daje Ukrainie pociski Tomahawk” – dobry. „Trump nie daje pocisków!” – zły. „Trump waha się, czy dać pociski” – głupi. Nagłówki oddają kompletną bezradność dzisiejszych mediów w opisywaniu i analizowaniu rzeczywistości.
Praca nauczycieli należy do najbardziej potrzebnych aktywności. Jednak w obecnej sytuacji jest to – z powodu radykalnego wzrostu znaczenia sfery wirtualnej, roszczeniowości rodziców, kwestionowania autorytetu nauczycieli, biurokracji i chaosu – praca trudna i stresująca. I, niestety, niedoceniana.