Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marek Bober
20.10.2025 13:00

Trump i Infantino chcą sukcesu. Ameryka przygotowuje się na mundial

Amerykanie potrafią organizować duże wydarzenia sportowe. Mają infrastrukturę, doświadczenie i pieniądze. W ciemno można zakładać, że przyszłoroczne mistrzostwa świata w piłce nożnej będą udane, co nie oznacza, że już wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Próbą generalną były klubowe mistrzostwa świata, które latem zagościły w USA i wypadły okazale. Choć dla przeciętnego Amerykanina piłka nożna jest wciąż sportem egzotycznym, ma się ona w USA całkiem dobrze – z profesjonalnymi ligami męską i żeńską na przyzwoitym poziomie organizacyjnym oraz z zarobkami, o jakich mogą pomarzyć piłkarze choćby w Polsce.

Mistrzostwa świata FIFA 2026 będą jednym z największych i najbardziej złożonych wydarzeń – mówił latem Donald Trump. – To będzie jedno z największych wydarzeń, naprawdę jedno z największych. W pewnym sensie to tak, jakby w krótkim czasie odbyło się wiele Super Bowl, ponieważ każdy z tych meczów jest w zasadzie Super Bowl. Niektóre z nich są wręcz większe niż Super Bowl – dodał. 

Kilka Super Bowl

USA współorganizują imprezę z sąsiadami, Kanadą i Meksykiem, ale to w USA odbędzie się większość meczów, z finałem na czele. Zaznaczmy, że wszystkie trzy kraje są teraz uwikłane w wojnę celną. – Napięcie to dobra rzecz. Dzięki niemu jest o wiele bardziej ekscytująco – żartował prezydent Stanów Zjednoczonych. Losowanie turnieju, które wyznaczy fazę grupową dla 48 krajów mających wziąć w nim udział, odbędzie się 5 grudnia. Gdzie? Trump chce po swojemu, czyli w Kennedy Center w Waszyngtonie. Jednakże już kilka miesięcy temu media informowały, że będzie to Las Vegas. Ostatnim razem, gdy USA gościły mistrzostwa, w 1994 r., losowanie odbyło się w centrum kongresowym w Las Vegas. To miejsce jest zarezerwowane na grudzień tego roku.

Trump stara się ściśle związać Biały Dom z mistrzostwami, organizując związane z nimi wydarzenia, uczestnicząc w finale klubowych mistrzostw, a przede wszystkim regularnie rozmawiając z szefem FIFA Giannim Infantino, z którym nawiązał bliskie relacje. Widać wyraźnie, że obu zależy na tej znajomości i chcą imprezę przekuć w osobisty sukces. Infantino już kilka razy gościł w Białym Domu, łącznie z prezentacją Złotej Nike, najcenniejszego trofeum w świecie sportu. FIFA rok temu otworzyła biuro w Miami, ale jakby tego było mało, uruchomiła kolejne, w – a jakże – Trump Tower na Manhattanie. Obaj bawili razem latem podczas Klubowych Mistrzostw Świata na stadionie MetLife w East Rutherford w stanie New Jersey, który ma być również miejscem finału mistrzostw świata w 2026 r.

Prezydent, jak na silnego polityka przystało, powiedział, że mistrzostwa będą „bardzo bezpieczne”, ale zasugerował, iż może pozbawić miasta gospodarzy możliwości rozgrywania spotkań, jeśli miasta takie jak Seattle i San Francisco „nie będą współpracować w zakresie przestępczości i imigracji”. W USA jest 11 miast gospodarzy: Atlanta, Boston, Dallas, Houston, Kansas City, Los Angeles, Miami, Nowy Jork/New Jersey, Filadelfia, San Francisco/Zatoka San Francisco i Seattle. Meksyk ma trzech gospodarzy: w Guadalajarze, mieście Meksyku i Monterrey, podczas gdy Kanada ma dwóch gospodarzy: w Toronto i Vancouver. Trump nie ma wyraźnego upoważnienia do przenoszenia meczów poza miasta gospodarzy, ale ma istotne powiązania z FIFA w osobie prezesa Infantino. 

Grupa zadaniowa

Jeśli spojrzymy na specjalny zespół ds. mistrzostw przy Białym Domu, łatwo zauważyć, iż prezydent umieścił w nim praktycznie cały swój gabinet. – Wspólnie ta grupa pomoże zaplanować największy, najbezpieczniejszy i najbardziej niezwykły turniej piłkarski w historii – powiedział Trump w maju na inauguracyjnym spotkaniu. – To będzie jedyna w swoim rodzaju okazja, aby pokazać piękno i wielkość Ameryki. Nie możemy się doczekać, aby powitać kibiców piłki nożnej z całego świata – ocenił. Andrew Giuliani, syn byłego burmistrza Nowego Jorku Rudy’ego Giulianiego, jest dyrektorem wykonawczym tego zespołu. Prezydent przewodniczy grupie zadaniowej wraz z wiceprezydentem J.D. Vance’em, który pełni funkcję wiceprzewodniczącego. W skład komisji weszli również sekretarze departamentów: stanu, skarbu, wojny, transportu, bezpieczeństwa wewnętrznego i handlu, a także prokurator generalny.

Na początku lipca w Waszyngtonie Infantino ogłosił, że tym razem mistrzostwa, wzorem amerykańskich imprez sportowych, będą miały występ muzyczny w przerwie. „Mogę potwierdzić pierwszy w historii występ w przerwie finału Mistrzostw Świata FIFA w Nowym Jorku i New Jersey, we współpracy z Global Citizen” – powiedział. Zespół Coldplay, zgodnie z jego oświadczeniem, pomoże w wyborze artystów występujących na scenie. – To będzie historyczny moment dla mistrzostw świata FIFA i widowisko godne największego wydarzenia sportowego na świecie – ogłosił Infantino. Prognozy wskazują, że turniej przyciągnie 6 mln kibiców na mecze w 16 miastach Ameryki Północnej i przyniesie gospodarce USA 30 mld dol. Są jednak i takie prognozy, które mówią, że będzie to 60 mld. Rozrzut więc duży, podobnie jak z nowymi miejscami pracy: od 40 tys. do 300 tys. 

Co z kibicami?

Do tej pory najważniejszym zadaniem przy organizacji dużych imprez w Ameryce było zabezpieczenie przed zagranicznym terroryzmem. To się udawało i tak będzie tym razem. Dochodzą jednak nowe elementy, które mogą mieć poważny wpływ na powodzenie mistrzostw. Areny sportowe istnieją od dawna, pozostaje więc zapełnić je kibicami, których – pomimo zaostrzonej polityki wizowej i imigracyjnej – raczej nie zabraknie. Udowodniły to mistrzostwa klubowe. Owszem, część kibiców z zagranicy może zrezygnować z przylotu do USA, ale prawdziwych miłośników piłki nożnej nic nie powstrzyma. Dużo poważniejsza jest sprawa kibiców zamieszkałych w Ameryce, których zniechęcić mogą obawy w związku z polityką aresztowań i deportacji nielegalnych imigrantów, szczególnie wśród Latynosów, fanatycznych wręcz fanów piłki nożnej. Pamiętajmy, że jest to potężna grupa ludzi. Klubowe mistrzostwa stanowiły ważny test nie tylko dla stadionów i infrastruktury, lecz także dla systemów imigracyjnych i zarządzania granicami, które musiały w krótkim czasie przebadać miliony podróżnych, aby zapewnić sukces imprezy. Test wypadł pozytywnie i duża w tym zasługa zaangażowania Trumpa, a raczej jego podwładnych. A wszystko odbyło się w trakcie radykalnych zmian w polityce imigracyjnej i licznych wyzwań w polityce zagranicznej.

Sukces można w dużej mierze przypisać zespołowi pod przewodnictwem Giulianiego. Pod jego kierownictwem grupa ta zgromadziła odpowiednie agencje rządowe – w tym Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Celną i Ochrony Granic, Służbę ds. Obywatelstwa i Imigracji oraz Departament Stanu – w celu koordynowania procedur wizowych, protokołów wjazdowych i planowania podróży o dużej intensywności. Napływ sportowców, sędziów, personelu pomocniczego, mediów i kibiców podróżujących do Stanów Zjednoczonych w tak krótkim czasie stanowił poważne wyzwanie logistyczne. System wizowy i wjazdowy wymaga jednak uproszczenia i przyspieszenia, ale to nie powinno być problemem. 

Czy jednak restrykcyjna polityka imigracyjno-wizowa nie odstraszy turystów i kibiców? To mimo wszystko pozostaje wielką niewiadomą. Ponad milion fanów przybyło do Kataru na mistrzostwa świata w 2022 r. Igrzyska olimpijskie w Paryżu w 2024 r. przyciągnęły około 1,7 mln gości z całego świata. Klubowe mistrzostwa nie były frekwencyjną klapą, więc jest nadzieja, że za kilka miesięcy amerykańskie stadiony nie będą puste.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej