Idealny przekaz
Człowiek buduje swój światopogląd pod wpływem autorytetów, z którymi ma realny kontakt.
Człowiek buduje swój światopogląd pod wpływem autorytetów, z którymi ma realny kontakt.
„Zmień se psychiatrę” – zaapelował we wczorajszym wydaniu „Codziennej” Jerzy Lubach, sugerując, że ostatnie wypowiedzi Grzegorza Schetyny dotyczące bł. ks. Jerzego Popiełuszki wynikają z jakichś zaburzeń na tle emocjonalnym. Jurku, to nieprawda. Grzegorz Schetyna jest cynicznym politycznym zwierzęciem, a każde jego słowo jest obliczone na wywołanie efektu.
Ostatnie wydarzenia związane w wymiarem sprawiedliwości pokazują, że wiele sądów przypomina przysłowiową stajnię Augiasza, którą trzeba gruntownie uporządkować. By się o tym przekonać, wystarczą dwa przykłady. Sędzia Michał Laskowski, rzecznik prasowy Sądu Najwyższego, stwierdził, że „protesty wyborcze PiS są mało konkretne. Co innego uchybienia wskazane przez KO”.
Tak się mawiało w moich czasach w szkole podstawowej w reakcji na jakiś całkiem durny wyskok kolegi. Jeszcze się nie odbyła inauguracja obrad parlamentu w nowym składzie, a już widać, że poszerzona o lewactwo opozycja nadal będzie totalna, prezentując przy okazji rytualnych napaści na rządzącą powtórnie Zjednoczoną Prawicę poziom tak żenujący, że nie usprawiedliwia go nawet fakt, że większość zwolenników „intelektualnej” PO zakończyła swoją edukację właśnie na podstawówce.
Przed wyborami do parlamentu kandydujący do Senatu były sekretarz generalny PO Stanisław Gawłowski mówił, że chce się poddać weryfikacji wyborców i że to faktycznie oni będą decydowali o tym, czy powinien on być dalej w polityce. Tak się stało, że oskarżony o korupcję polityk uzyskał mandat senatora z okręgu numer 100, uzyskując 44 956 głosów. Wynik ten nadal jednak nie rozwiązuje problemu, z którym Gawłowski szedł do kampanii wyborczej.
Powyborczy rachunek błędów obozu władzy zostanie chyba sprowadzony do indywidualnej odpowiedzialności za niektóre fałszywe decyzje i jałowe działania. Publicyści od razu np. wzięli na cel propagandę TVP. Wskazali też, że w kampanii przelicytowano polski model państwa dobrobytu (z dekretowaniem przyszłej płacy minimalnej).
Z której strony by na to spojrzeć, wewnętrzna sytuacja w Platformie Obywatelskiej robi się coraz ciekawsza. Z jednej strony buduje się narrację o wygranych wyborach do Senatu, w których, przypomnę, PO przegrała z PiS różnicą pięciu mandatów, a z drugiej coraz głośniej mówi się o konieczności zmiany przewodniczącego partii.
Skazanie przez hiszpański sąd przywódców katalońskich separatystów na wieloletnie kary więzienia wywołało gwałtowne protesty w Katalonii. Zamieszki tłumione są przez katalońską policję Mossos d’Esquadra, podległą Generalitat de Catalunya (autonomicznemu rządowi Katalonii), posiłkowaną na jego prośbę przez hiszpańską Policía Nacional.
Ogłoszono, że będą powstawały kluby przyjaciół „Gazety Wyborczej”. Za obecność w tak ekskluzywnym towarzystwie trzeba będzie zapłacić co miesiąc 50, 100 lub 200 zł. To pieniądze, jak można przeczytać w ogłoszeniu, dla dziennikarzy, którzy protestowali, gdy chciano „założyć społeczeństwu kaganiec, ograniczyć prawa kobiet, podporządkować sądy, wypchnąć Polskę na peryferia Unii Europejskiej”.
Do niedawna byli naszymi ulubieńcami. Podziwialiśmy ich grę aktorską, wykonywanie piosenek itp. Nie pytaliśmy o ich przekonania religijne i polityczne.
Kapitan Grzegorz Piotrowski, morderca bł. ks. Jerzego Popiełuszki, podczas procesu brutalnie atakował nie tylko kapelana Solidarności, lecz także Kościół katolicki.
Mylą się ci komentatorzy, którzy stanowczo twierdzą, że porażka Koalicji Obywatelskiej w wyborach to koniec Grzegorza Schetyny jako przywódcy szerokiej koalicji i szefa Platformy Obywatelskiej. Nie po to wymienił połowę składu sejmowego klubu Platformy, by się podawać do dymisji, co sugerują niektórzy jego partyjni koledzy.
Polacy to bez wątpienia przedsiębiorczy naród, to jednak czy na płaszczyźnie biznesowej potrafimy rozwinąć skrzydła to w znacznej mierze także kwestia warunków jakie stworzy polskiemu społeczeństwu aktualna władza. Otoczenie regulacyjne i jakość pracy urzędów odgrywają dla ludzi zaangażowanych we własną działalność gospodarczą bardzo dużą rolę. A im mniejsza firma tym często ten wpływ jest większy.
Miałem wtedy 12 lat i byłem ministrantem na poznańskim Sołaczu. Dwa miesiące po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki była Wigilia. I wtedy usłyszałem to, co Polacy podawali sobie z ust do ust, za Radiem Wolna Europa. Oto pod kościołem na warszawskim Żoliborzu ktoś postawił fiata 125p. W jego bagażniku zrobiono żłóbek – Dzieciątko, sianko, gałązki choinki i lampki. Polska, słysząc o tym wydarzeniu, płakała jak długa i szeroka.
Rozmiary klęski PO pod rządami Grzegorza Schetyny wciąż są niedoceniane przez komentatorów. A przecież partia ta nie tylko straciła 21 miejsc w parlamencie, lecz także ponad 60 jej posłów zostanie zastąpionych przez takie postaci, jak Klaudia Jachira czy Tomasz Zimoch. Schetyna dopuścił także do tego, by część miejsc PO zajęli dawni działacze SLD.
Elita skupiona wokół opozycji patrzy na kraj poprzez pryzmat własnego interesu, dlatego nie uczestniczyła w tworzeniu koncepcji, które z jej perspektywy są kompletnie bezużyteczne, bo są nie dla niej, lecz dla „tego kraju”.
Kiedyś spotkali się twarzą w twarz Blumsztajn z Ziemkiewiczem i nie za bardzo mieli o czym rozmawiać. Sytuacja robiła się krępująca, gdy nagle Blumsztajn wystrzelił: „Ostatnio skrytykowałem Żyda, ale mnie wolno, bo jestem Żydem”. Cytat pewnie nie jest dosłowny, scenę pamiętam z telewizyjnego programu, chyba w TVP Kultura, ale tej z czasów Tuska albo jeszcze Millera, szmat czasu w każdym razie.
Są zjawiska popkultury, które najlepiej przemilczeć. Powstają bowiem jedynie po to, by szokując i opluwając, stać się źródłem zarobku dla „artysty-buntownika”. Jednak teraz zareklamuję najnowszą płytę przygotowywaną przez Ryszarda Tymańskiego, pseudonim Tymon, choć jej tytułu nie wymienię. Jeden z utworów na tym krążku jest bowiem znakomitym przykładem buntowniczego konformizmu. Pozujący na antysystemowców kawiorowi anarchiści międlą do znudzenia przetarte kalki, zatłuszczone tysiącami paluchów i mające się do rzeczywistości nijak. Tyle że lewicowe, rewolucyjne media przyniosą „fejm” łaknącym sławy i kasy. To jest rzeczywiste i tylko to. Albowiem Ryszard T. niczego nie wymyślił.