Ratuj polskich przedsiębiorców, kupuj polskie
Polską gospodarkę najprawdopodobniej czeka duży kryzys, wywołany epidemią koronawirusa. Podobnie jak pandemia COVID-19, kryzys gospodarczy będzie miał swoje źródła za granicą.
Polską gospodarkę najprawdopodobniej czeka duży kryzys, wywołany epidemią koronawirusa. Podobnie jak pandemia COVID-19, kryzys gospodarczy będzie miał swoje źródła za granicą.
Pandemia koronawirusa pokazała wiele rzeczy, z których dotąd szeroka opinia publiczna nie zdawała sobie sprawy. Dla przykładu społeczeństwu w Polsce wmawiano, że Unia to struktura będąca wyższym stadium rozwoju ludzkości. Świetnie zorganizowana i sprawcza, oparta na zasadach wśród których są solidarność i praworządność miała być wzorem dla krajów takich jak nasz. Praktyka pokazała jak daleki był ten ideał od rzeczywistości.
Ostatnie wydarzenia unaoczniły nam, że można wywołać i zastosować psychozę jak broń masowego rażenia. Dotąd zastanawiano się, jak uniknąć zniszczeń materialnych i zlikwidować jedynie siłę żywą.
Przez ostatnie pięć lat obserwowaliśmy zaczadzanie umysłów totalnej opozycji, czego dowodem jest nie tylko ignorowanie przez nią oczywistych faktów, lecz także praw logiki i matematyki. Trudno się nam było pogodzić z jej decyzjami sprzecznymi z polską racją stanu.
Mam nadzieję, że święta Wielkiejnocy, spędzone w tym roku w wyjątkowych okolicznościach, dały asumpt niektórym politykom totalnej opozycji do przemyślenia swojego postępowania w ostatnich miesiącach.
Pamiętają Państwo Janusza Palikota? Ledwo, ledwo? Może i słusznie. Ten specjalista od kultury osobistej à la Sowiety i obrażania w chamski sposób swoich przeciwników politycznych (czytaj polityków PiS, a szczególnie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego) już kilka lat temu odszedł na szczęście w polityczny niebyt.
Zostańmy w domu i wspierajmy myślą oraz modlitwą tych, którzy są na pierwszej linii frontu – lekarzy, pielęgniarki, policjantów.
W obecnych realiach część środowisk biznesowych zachowuje się tak, jakby liczyły się tylko ich interesy. Przykładem Business Centre Club, który chce zniesienia 500+, rezygnacji z trzynastej i czternastej emerytury. Ale rzeczywistość społeczno-gospodarcza to nie tylko interesy wielkiego biznesu.
Wspólnota, która niezdolna jest do podjęcia wyzwań i wysiłku – również finansowego – dla ochrony życia swoich członków, skazana jest na degenerację. Również finansową.
Cały demokratyczny świat płaci właśnie dramatycznie wysoką cenę za tolerowanie istnienia państw totalitarnych. Zaakceptowaliśmy komunistyczne Chiny, uznaliśmy, iż prowadzenie z nimi interesów nam się opłaca i machnęliśmy ręką na wszystkie straszliwe informacje dotyczące realiów życia w tym terroryzującym swych obywateli kraju. Uznaliśmy, że to nie nasz problem. Od kilku tygodni tragicznie przekonujemy się, iż jednak jak najbardziej nasz.
W czasach ogólnej histerii, a w moim przekonaniu jest to też czas wielkiego kłamstwa, politycznego teatru i brudnych interesów, w czym Polska niestety musi brać udział, chciałbym wywołać coś normalnego i wesołego. Zdaję sobie sprawę, że Pan Bóg i nawet zwykła złośliwość losu śmieją się z ludzkich planów, a co dopiero prognoz, ale mimo wszystko pozwalam sobie na dobitne stwierdzenie.
We wspomnieniach Mieczysław Welzandt zapisał: „Bóg uchronił mnie od losu oficerów w dołach śmierci i otworzył drogę ku życiu – między innymi po to, abym dawał świadectwo prawdzie”.
Zaprezentowany na niedawnej konferencji prasowej z udziałem premiera i prezesa NBP model wsparcia dla firm to coś na co polscy przedsiębiorcy czekali od dawna. Trudno tego nie nazwać inaczej jak strzał z bazooki. Ta potężna salwa może uratować miliony miejsc pracy i wiele tysięcy przedsiębiorstw.
Pracując swego czasu w firmie produkującej reklamy nauczyłem się od starszego kolegi złotej zasady eliminacji zbędnych ruchów. Rzeczywiście rozłożenie każdej czynności na czynniki pierwsze i pozbycie się mikroruchów, które robimy machinalnie, a wręcz bezmyślnie, znacznie przyspieszało pracę i pozwalało oszczędzać czas.
No tak, zaraza, nic ważniejszego niż ratowanie życia ludzkiego nie ma... Doprawdy? A co z ratowaniem dusz? Jakoś to nieważne, trudno w Wielkim Tygodniu pójść do spowiedzi, więc grzechy się nawarstwiają… Grzechy indywidualne, ale i na skalę całego narodu. Oto mamy 10. rocznicę Tragedii Smoleńskiej. Tak, napisałem wielkimi literami i mam nadzieję, że nikt tego nie poprawi. Kiedy chodziłem do podstawówki, pani polonistka Zofia Strzelecka musiała poprawiać zgodnie z odgórnym zarządzeniem „Powstanie Warszawskie” w moich wypracowaniach na mało znaczące w dziejach „powstanie warszawskie”.
„Idziemy pobiegać do lasu, a wy nas łapcie, matoły” – napisał na Twitterze dziennikarz Kamil Durczok, co w obliczu obowiązującego zakazu wejścia na teren lasów, parków, bulwarów itp. jest jawnym nawoływaniem do łamania prawa.
Dla części z nas będą to trudniejsze niż zwykle święta Wielkiej Nocy. Dla wierzących i wątpiąco-wierzących, kulturowych katolików, programowo niewierzących, ale w święta praktykujących. Przyzwyczailiśmy się wszyscy do świata, w którym może nie jest wspaniale, ale jest całkiem nieźle, coraz lepiej.
Wśród pytań, co Pan Bóg chce nam przez to powiedzieć, najbardziej poruszyła mnie odpowiedź włoskiego księdza, Nicola Buxa. Sędziwy teolog w opublikowanym oświadczeniu mówi, że ta zaraza jest również ostrzeżeniem dla ludzi Kościoła, który w imię zmiany paradygmatu dostosowuje nauczanie Chrystusa do rzeczywistości świata.