Wajcha przestawiona
Było oczywiste, że po wybuchu wojny na Ukrainie NATO się zmieni. Było oczywiste, że Rosja musi zostać potraktowana tak, jak powinna, czyli jako główny wróg zachodniej cywilizacji i demokratycznego świata.
Było oczywiste, że po wybuchu wojny na Ukrainie NATO się zmieni. Było oczywiste, że Rosja musi zostać potraktowana tak, jak powinna, czyli jako główny wróg zachodniej cywilizacji i demokratycznego świata.
Istnieje oczywiście prosty sposób ograniczenia nadciągającej katastrofy, tyle że nikt go na razie nie zaproponował.
Choć Prawu i Sprawiedliwości zaszkodzić może skupienie przyszłej kampanii wyborczej na inflacji, drożyźnie i bolączkach życia codziennego, wygląda na to, że opozycja zastanawia się nad mocnym akcentowaniem spraw obyczajowych. Platforma chce w ten sposób oswajać wyborców ze swoim skrętem w lewo, a zarazem pozbawiać głosów potencjalnie najbardziej kłopotliwego koalicjanta, czyli Nową Lewicę wraz z partią Razem. Sejmowe głosowanie w sprawie aborcji miało być symbolem tego zwrotu, jest jednak również zapowiedzią kłopotów dla samej Platformy.
W ubiegły piątek Sąd Najwyższy wydał historyczny wyrok, znosząc precedens wynikający z orzeczenia w sprawie Roe przeciwko Wade. Sędziowie stwierdzili, że prawo do aborcji nie jest usankcjonowane w amerykańskiej konstytucji, a sprawa ta leży w gestii ustawodawstwa poszczególnych stanów. Nie zlikwidowano jednak możliwości przerywania ciąży, jak twierdzą demokraci i obruszone środowiska pro-choice. – Kończy się przekonanie, że zmiany prawne przebiegają tylko w jednym kierunku – komentuje dla „Codziennej” Tomasz Terlikowski.
Choć nie wszyscy w to wierzą, nawet w czasach tańszego paliwa znaczna część Polaków podróżowała komunikacją zbiorową. Autobusy, tramwaje, pociągi – to wszystko, co dopiero odkrywa Donald Tusk – dla mieszkańców dużych miast i Polski B są od zawsze ważnymi elementami codziennego funkcjonowania.
Postanowienia szczytu NATO wskazują, że Sojusz wyrwał się z geopolitycznej drzemki i powrócił do pierwotnego celu: zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim swym członkom. Znacznie wzmocniono siły szybkiego reagowania (z 40 tys. do ponad 300 tys.). Stałe bazy US Army w Polsce, w tym dowództwo V Korpusu, a wraz z nimi obecność rodzin amerykańskich żołnierzy oznacza faktyczną gwarancję obrony naszego terytorium tak jak ziemi amerykańskiej.
Wizyta saudyjskiego następcy tronu Mohammada ibn Salmana w Kairze, Ammanie i w Ankarze była dobrą rozgrzewką przed szykowanym tournée po Bliskim Wschodzie Joego Bidena, które ma się odbyć 13–16 lipca.
Rząd powinien dziś przygotować specjalny pakiet mający wspierać rozwój polskiego górnictwa, które pod naciskiem Brukseli od wielu lat było zwijane. Po rosyjskim ataku na Ukrainę okazało się jednak, że to właśnie węgiel jest jednym z najcenniejszych surowców, niezbędnych do zachowania bezpieczeństwa energetycznego Europy.
Szaleństwo cen paliw i energii na giełdach wywołane wojną i ograniczeniem importu z Rosji pokazuje, że wszystkie niemal pomysły na rewolucję energetyczną przebiegały w błędnym kierunku, są skrajnie nieskuteczne i nabijały jedynie kieszeń państwu Putina. Nie zamierzam tu podejmować polemiki z walką z ograniczeniem emisji CO2, a jedynie chcę powiedzieć, że nie tędy droga. Wprawdzie od wielu tygodni stawiam tezę, że nadchodzący kryzys gospodarczy wymusi spadki cen ropy i gazu, ale po co nam ten kryzys? Zresztą jak nic nie zrobimy, będą następne.
24 czerwca 2022 r. jest ważną datą w historii USA. To tego dnia przestał obowiązywać prawny precedens dopuszczający aborcję w Stanach Zjednoczonych jako prawo konstytucyjne. Sąd Najwyższy USA uchylił orzeczenie z 1973 r. w sprawie Roe vs Wade, uznając ówczesną decyzję za „rażąco błędną od początku” i tym samym nieważną.
Zmieniają się czasy, ustroje, kanclerze, nawet kształt terytorialny naszego zachodniego sąsiada – tylko niemiecka Ostpolitik wydaje się niezmienna i to niezależnie od tego, czy stolica jest w Bonn czy w Berlinie. Zmienia się też Rosja – ale czy jest to carska biała Rosja, czy sowiecka czerwona, czy postkomunistyczna Federacja Rosyjska Putina, zajmuje ona specjalne miejsce w polityce Berlina. I na odwrót.
Tomasz Grodzki zapowiedział, że po wygranych przez opozycję wyborach nowy rząd rozdzieli funkcje prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. To samo w sobie nie budzi wielkich emocji, ponieważ podobne zapowiedzi pojawiają się, odkąd PiS połączyło te stanowiska.
Po zbrodniczym ataku na centrum handlowe w Krzemieńczuku w środkowej Ukrainie cały świat utwierdził się, że Rosja to państwo terrorystyczne. Cóż, pamiętamy, jak 20 lat temu USA i sojusznicy prowadzili „wojnę z terroryzmem” i jeszcze uważały Moskali za sojuszników w tej wojnie. Co za nonsens.
Mam mieszane uczucia po szczycie G7 w Bawarii. Z jednej strony był on ciekawą próbą rozbicia BRICS, bloku tworzonego przez Brazylię, Rosję, Indie, Chiny i RPA. Dwa z tych państw, Indie i RPA, zostały zaproszone do Niemiec. To dobry ruch, choć niestety przywódcy G7 pokazali, że są niewolnikami politycznej poprawności, skoro nie zaprosili trzeciego państwa BRICS – Brazylii, tylko dlatego że ideowo nie pasuje im prezydent Bolsonaro.
W jednej z moich ulubionych książek „Małym Księciu” król odwiedzanej przez głównego bohatera planety zadaje retoryczne pytanie. – Jeśli rozkażę generałowi, aby jak motyl przeleciał z jednego kwiatka na drugi, albo rozkażę mu napisać tragedię, albo zmienić się w morskiego ptaka, a generał nie wykona otrzymanego rozkazu, kto z nas nie będzie miał racji: ja czy on? – pyta monarcha absolutny.
W czerwcu i lipcu 1949 roku przed WSR w Warszawie oprawcy z UB prowadzili proces Adama Doboszyńskiego, inżyniera, pisarza, ideologa i działacza polskiego ruchu narodowego, który wrócił z Londynu do Polski w grudniu 1946 roku.
Agresja rosyjska na Ukrainę i jej następstwa skompromitowały zachodni konserwatyzm rozumiany jako ideologia polityczna. Nie tylko okazał się on bezradny wobec wojny – jego przywódcy mówią i działają tak, jak Moskwa by tego chciała. Najlepszym przykładem jest tu Orbán, ale jest też przecież Front Narodowy Le Pen czy bawarska CSU. Co z tego, że zdobywają dużo głosów, skoro nie mają do zaoferowania nic prócz moskiewskiej agendy
Selekcjoner naszej kadry Czesław Michniewicz, wytaczając działa prawne (prywatny akt oskarżenia) przeciwko dziennikarzowi Szymonowi Jadczakowi, popełnił ogromny błąd, który będzie go bardzo drogo kosztował. Zarówno on, jak i jego podpowiadacze nie nauczyli się niczego na sprawie Zbigniewa Bońka, który będąc prezesem PZPN, próbował zablokować moje publikacje w „Gazecie Polskiej”.