Twarz Niewidzialnego
Wielu chrześcijan doświadcza kruchości swojej wiary m.in. z tego powodu, że mimo iż nie wątpią oni w istnienie Boga, to jednak mają trudność z „zobaczeniem Jego twarzy” – z dostępnością do prawdy na temat Jego istoty.
Wielu chrześcijan doświadcza kruchości swojej wiary m.in. z tego powodu, że mimo iż nie wątpią oni w istnienie Boga, to jednak mają trudność z „zobaczeniem Jego twarzy” – z dostępnością do prawdy na temat Jego istoty.
Ostatnio miałem możliwość odbycia szczerej rozmowy z pewnym amerykańskim dyplomatą - jeśli rozmowa z dyplomatą może być szczera. Ów gentleman potwierdził wagę wyborów prezydenckich na politykę międzynarodową Stanów Zjednoczonych. Zgodził się, że na stosunek Waszyngtonu do kwestii zewnętrznych będzie miał istotny wpływ nie tylko sam wynik elekcji tradycyjnie przeprowadzanej w pierwszy wtorek po pierwszym listopada, ale również sam przebieg kampanii wyborczej.
Jedna z najbardziej frapujących rzeczy, jeśli chodzi o postać Witolda Pileckiego to wielowymiarowość rotmistrza. Jego biografia zawiera w sobie kilka różnych perspektyw, obszarów składających się na całość – z jednej strony różnorodnych, a z drugiej spójnych. Dopiero co na łamach „Gazety Polskiej” opisywaliśmy historię przedostania się Pileckiego jako ochotnika za druty Auschwitz, potem jego brawurowej ucieczki z niemieckiego obozu śmierci i sporządzenia raportu, zaraz potem nadeszła rocznica zamordowania go przez komunistycznych katów po czymś, co nawet trudno nazwać „procesem” – był to po prostu mord sądowy.
To nieładnie źle komuś życzyć, a już takie przyglądanie się ze świadomością, a nawet i niecierpliwością, aż komuś się nie uda i stanie się to, co stać się musi, chwały nie przynosi. W życiu przynajmniej, bo w polityce jest chyba trochę inaczej. I gdy obserwuję, jak schodzą się i rozchodzą drogi ludzi, których aktywność uważam za szkodliwą dla polskiej polityki a chwilami wręcz dla Polski jako takiej, mogę sobie pozwolić na tę odrobinę satysfakcji.
Jak Państwo wiecie, z uporem maniaka, napędzanym spiskową wizją dziejów i przekonaniem, iż polska idea Międzymorza powinna sięgnąć zgodnie z zamysłem marszałka Piłsudskiego aż po Kaukaz, zajmuję się wydarzeniami w Gruzji, Armenii, Azerbejdżanie. Założenia prometeizmu II RP najlepiej streścił młody podówczas piłsudczyk, redaktor pisma „Wschód–Orient” Jerzy Giedroyć w numerze z 1937 r., zamieszczając mapkę Związku Sowieckiego z zaznaczeniem narodów ujarzmionych, czyli właśnie „prometejskich”, z okalającym ją napisem: „Rozprucie imperium po szwach narodowościowych”. I tak się właśnie dziś zaczyna dziać.
Różne są środki słownej agresji piaskownicowej. Ale gdy padnie „bambik” – to na całym podwórku cisza zapada.
Cała nadzieja w jednym szczególe, który różni człowieka od maszyny – w ludzkiej niedoskonałości.
Już dziś w Castel Gandolfo, w którym od XVII w. mieści się letnia rezydencja papieży, rozpoczyna się VII Zjazd Klubów „Gazety Polskiej” Europy Zachodniej. Castel Gandolfo to oddalone o 30 km od Rzymu, więc na tyle blisko, by móc cieszyć się jego atrakcjami i pięknem, malownicze miasteczko ze wspaniałymi ogrodami nad jeziorem Albano.
Przemówienie w polskim Sejmie przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy jest nie tylko wydarzeniem ze względu na sytuację, w jakiej jest jego kraj, ale też ze względu na nasze wzajemne kontakty i to, co działo się pomiędzy oboma narodami przez ostatni wiek. Rusłan Stefanczuk odważnie podjął sprawę Wołynia, wyciągając rękę do zgody i potępiając zło, które wtedy wyrządzono. Tego oczekiwali Polacy.
Zapowiadany na 4 czerwca wielki marsz Platformy Obywatelskiej to „być albo nie być” nie tylko dla tej partii, lecz również, a może nawet przede wszystkim, dla jej potencjalnych koalicjantów z Trzeciej Drogi. Przesądziło o tym stanowisko Szymona Hołowni, który zadeklarował brak udziału, co zostało powszechnie odebrane jako postawienie się w kontrze do imprezy Tuska. Nie zmieniły tego nawet późniejsze łagodzące nastroje zapewnienia, że sympatycy Polski 2050 będą szli wspólnie ze zwolennikami Platformy, a ich lider ma tego dnia po prostu inne zobowiązania.
Mimo niesprzyjającego otoczenia, determinowanego głównie wysoką inflacją i trwającą wojną na Ukrainie, nasz kraj radzi sobie nadspodziewanie dobrze na tle innych krajów Unii Europejskiej. Według ostatniego raportu Ernst & Young pt. „Atrakcyjność inwestycyjna Europy” liczba bezpośrednich inwestycji zagranicznych nad Wisłą wzrosła w 2022 r. aż o 23 proc. Spadła jednak liczba generowanych w ten sposób miejsc pracy – o 12 proc. To i tak ewenement, ponieważ w Europie panuje stagnacja. Średni wzrost tego typu inwestycji wynosił zaledwie około 1 proc.
W środę w czasie wizyty rosyjskiego premiera Michaiła Miszustina w Pekinie Chiny i Rosja podpisały pakiet porozumień gospodarczych potwierdzających zacieśnianie się relacji między tymi dwoma krajami.
Już jutro białoruski Sąd Najwyższy, choć bardziej odpowiednim określeniem byłoby „sąd łukaszystów w togach”, rozpatrzy na zamkniętym posiedzeniu apelację Andrzeja Poczobuta.
Kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada – to przysłowie powinien dziś poważnie przemyśleć Putin. Po raz pierwszy bowiem od II wojny światowej działania zbrojne toczą się na terenie Rosji.
Sąd Najwyższy utrzymał wyrok sądu apelacyjnego i umorzył sprawę Jakuba Żulczyka oskarżonego o znieważenie prezydenta Andrzeja Dudy poprzez nazwanie go na FB „debilem”.
Balony szpiegowskie unoszące się nad kontynentalnymi Stanami Zjednoczonymi były tematem bardzo medialnym i długo omawianym. Ale powolne kupowanie amerykańskiej ziemi przez Chiny, np. korporacje powiązane z rządem, dzieje się raczej po cichu. Takie działki Chińczycy kupują chociażby w pobliżu baz wojskowych. Stanowi to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego USA.
W komunistycznym okresie istnienia „Przekroju” ukazywała się tam propagandowo rysunkowa rubryka „August Bęc Walski”. Wydaje mi się, że bohater tej serii ożył i chwycił za pióro w „Gazecie Wyborczej”, produkując peany na temat „rodziny międzygatunkowej” i „międzygatunkowego potomstwa”.
Reakcja totalnej opozycji na propozycje 800+ jest symptomatyczna. Jej przedstawiciele idą drogą swojego wodza Donalda Tuska, który przekonywał, że wyborcy PiS są „królami życia, którzy chleją, biją swoje dzieci, biją kobiety i pracą się nie zhańbili od wielu lat”. Skąd taka, wręcz samobójcza, postawa? Czy nawet Tusk nie nauczył się, że wyrażając pogardę wobec wyborców przeciwnika, może tylko przegrać? A może totalni politycy myślą, że ich poglądy podziela większość Polaków? Być może Tusk i totalni żyją w jakiejś bańce? Nie tej jednak stworzonej przez „Gazetę Wyborczą” ani TVN. Nawet Donald Tusk nie jest taki głupi. Chodzi o bańkę memosfery.