Nawet kwestia potencjalnego konfliktu nuklearnego nie jest nowa, choć po ostatniej zapowiedzi Władimira Putina, dotyczącej przerzucenia rosyjskiej broni atomowej na Białoruś, należy patrzeć na nią zupełnie inaczej. Samozwańczy prezydent sukcesywnie powiela narrację, która jest bliźniacza do tej lansowanej przez Putina i jego świtę. Wszyscy wokół są źli, Rosja i Białoruś zaś to oazy demokracji i prawa. Tymczasem putinowski reżim już od ponad 400 dni dokonuje barbarzyńskich zbrodni na Ukrainie, a białoruscy „krzewiciele pokoju” w bezprawny sposób zatrzymują, torturują i skazują przeciwników dyktatury na wieloletnie pobyty w łagrach i więzieniach. O tym Alaksandr Łukaszenka w swoim orędziu oczywiście nie wspomniał.