Wariant koreański dla Ukrainy?
Nie jest tajemnicą, że dyplomacja amerykańska (zarówno obóz Joego Bidena, jak i Donalda Trumpa) po cichu lansuje „wariant koreański” dla Ukrainy. Chodzi oczywiście o analogię do sytuacji na Półwyspie Koreańskim.
Nie jest tajemnicą, że dyplomacja amerykańska (zarówno obóz Joego Bidena, jak i Donalda Trumpa) po cichu lansuje „wariant koreański” dla Ukrainy. Chodzi oczywiście o analogię do sytuacji na Półwyspie Koreańskim.
Elżbieta Rafalska, była minister rodziny, pracy i polityki społecznej w rządzie PiS, mówiła niedawno portalowi Niezależna.pl, że „bezrobocie będzie rosło, szczególnie lokalnie. Do tego dochodzi skokowy wzrost cen podstawowych produktów spożywczych, rachunki grozy za rozliczenie energii”.
Jest to znana zasada: zwyciężają ci, którzy lepiej rozpoznają intencje przeciwnika. Odnosi się to w szczególności do polityki.
„Gdyby towarzysz generał zechciał dać się zaprosić na tradycyjną wigilię. – Bardzo chętnie. Kiedy urządzacie? – Dwudziestego czwartego. – Aha, znaczy jeszcze przed świętami. Może i słusznie” – ten dialog z filmu „Rozmowy kontrolowane” przypomniał mi się, gdy usłyszałem, że Rafał Trzaskowski postanowił pomóc pani Renacie sprzedającej „polskie choinki” na targowisku w Tyczynie na Podkarpaciu.
W XIX wieku Friedrich Nietzsche apelował: „Zaklinam was, bracia moi, dochowajcie wierności ziemi, a nie dawajcie wiary tym, którzy mówią wam o nieziemskich nadziejach! Truciciele to są, czy wiedzą o tym, czy nie”.
„Nie na to się umawialiśmy” – napisał do Szymona Hołowni szef Solidarności Piotr Duda, cofając zgodę na wynajęcie Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Bo umowa dotyczyła spotkania marszałka Sejmu z mieszkańcami Gdańska w związku z obchodami rocznicy wprowadzenia stanu wojennego, a nie inauguracji prekampanii wyborczej kandydata na prezydenta.
Wysoki prezydent – wysokie opłaty, he-he. Bo ja jestem bardzo wysoki, ciągle to słyszę.
Masło jest sprawą polityczną nie od dziś i nie tylko w Polsce. Znany polityk niemiecki już w 1936 r. twierdził: „W razie potrzeby poradzimy sobie bez masła, ale bez armat nigdy”. Czas pokazał jednak, że jeśli zaczyna brakować masła, to z czasem i armat też.
Grudzień to bolesne rocznice, wśród nich wprowadzenie stanu wojennego. Z pewnością znów w lewicowo-liberalnych mediach usłyszymy, że nie był on wcale taki zbrodniczy i zły, a wprowadzający go Wojciech Jaruzelski był polskim patriotą. Szczęśliwie coraz mniej Polaków – jak wynika z sondaży – „kupuje” te manipulacje medialne.
W wielu miejscach Polski wspominamy tego dnia ofiary stanu wojennego. Od wielu lat czynimy tak również w Gdańsku, gdzie spotykamy się na modlitwie w ich intencji przy pomniku Poległych Stoczniowców, w bazylice św. Brygidy i przy pomniku Tolka Browarczyka, pierwszej ofiary stanu wojennego w naszym mieście. O zamordowanych w tamtych czasach pamiętają zawsze NSZZ „Solidarność”, byli działacze podziemia, w tym wówczas najmłodsze pokolenie, czyli Federacja Młodzieży Walczącej i środowisko kibiców Lechii Gdańsk.
Unia Europejska coraz bardziej przypomina padlinę z wiersza Charlesa Baudelaire’a.
Co roku większość z nas ma ten sam problem: co podarować najbliższym pod choinkę? Połowa grudnia to czas, kiedy zazwyczaj ruszamy do centrów handlowych i w gąszczu sklepowych alejek szukamy tego najlepszego prezentu. Takiego, który wywoła uśmiech na twarzy, nie będzie kiczowaty i który kilka dni po świętach nie trafi na aukcję pod tytułem „nietrafione”.
Oczekiwanie na zmianę właściciela TVN, za którą pójdzie też zmiana profilu stacji na bardziej konserwatywny – łatwiej byłoby mi włączyć się w tę powszechną jeszcze przedwczoraj na polskiej prawicy emocję, gdyby nie uczucie déjà vu. To samo przeżywaliśmy przecież w 2015 roku, gdy stacja weszła, jak się okazało na dość krótko, w posiadanie koncernu Scripps Network. Jak wiemy, nic się wtedy nie zmieniło. Czy zmieniłoby się teraz, gdyby do stacji wszedł inwestor z Węgier lub, w wersji light, węgiersko-czeski konglomerat? Nie dowiemy się, ponieważ Donald Tusk też chyba dał się ponieść emocjom i wysłał sygnał, że ewentualną transakcję zablokuje.
Bywały rządy fatalne i lepsze. Był i taki, w którym zasiadał wieloletni koordynator działań komunistycznej bezpieki, Czesław Kiszczak. Jednak w przypadku każdego z nich po pierwszym roku można było mówić o jakichś pozytywach. W przypadku roku rządów Donalda Tuska trudno wspomnieć o jakimkolwiek.
Finansowy gigant Goldman Sachs opuścił klimatyczną koalicję finansistów. Powód – już nie będzie się dało tyle zarobić na finansowaniu zielonych technologii.
Im bardziej będzie Nawrocki zyskiwał w sondażach (a będzie!), tym ostrzej będzie się toczyła wojna medialna przeciwko niemu.
Nie ulega wątpliwości, że Alaksandrowi Łukaszence bardziej potrzebne są spotkania z Władimirem Putinem niż odwrotnie. Białoruś jest uzależniona od Rosji we wszystkich sektorach, z tymi najważniejszymi – gospodarczym i obronnym – na czele.
Blok krajów znany jako BRICS, czyli Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA, Egipt, Etiopia, Iran i Zjednoczone Emiraty Arabskie, rozmawia o zastąpienia w handlu dolara amerykańskiego. To nie spodobało się Donaldowi Trumpowi.