Gdy przed rokiem pisałem, że powrót Donalda Tuska do władzy grozi polskiemu społeczeństwu nową falą terapii szokowej, nie było w tym ani grama przesady. Ten scenariusz realizuje się na naszych oczach, ale ze względu na odmienny niż przed laty społeczno-gospodarczy kontekst dla wielu nie jest jeszcze dotkliwy. Polityka społeczna PiS i osłony czasu pandemii oraz wojny zadziałały jak amortyzator. Ale rząd Tuska zaprzepaszcza to wszystko. Owszem, zatrważający wzrost liczby zaciągniętych chwilówek uderza w mniej zamożnych, którzy nie głosują na trzynastogrudniowców. Ból głowy bezobjawowych demokratów zacznie się na dobre, gdy solidnie ucierpi elektorat z Jagodna.
Ból głowy bezobjawowych demokratów
Elżbieta Rafalska, była minister rodziny, pracy i polityki społecznej w rządzie PiS, mówiła niedawno portalowi Niezależna.pl, że „bezrobocie będzie rosło, szczególnie lokalnie. Do tego dochodzi skokowy wzrost cen podstawowych produktów spożywczych, rachunki grozy za rozliczenie energii”.