Bowiem ludzie skażeni podobnie jak on polityczną nienawiścią każdego dnia przypominają nam, że zbrodnia z 2010 r. nie była przypadkowa. Przypomnijmy, że na jedną z rozpraw Cyba przyniósł odręcznie napisany list, w którym zawarł następujące słowa: „Chciałbym przeprosić pokrzywdzonych za to, co zrobiłem, ale winę ponosi PiS, Jarosław Kaczyński i Lech Kaczyński, który spóźnił się na samolot, a nie chcąc spóźnić się na uroczystości w Katyniu, doprowadził do Katastrofy Smoleńskiej przez zmuszenie załogi samolotu do (…). Według mnie to Lech Kaczyński jest największym Mordercą Polskim od czasu II wojny światowej”. Czym różnią się te słowa od treści haniebnego „wieńca”, który co miesiąc „składają” pod pomnikiem zadymiarze ze środowisk zbliżonych do KOD? Czym różni się ta treść od wypowiedzi internetowych hejterów spod znaku „silnych razem”? Niczym. Cyba po prostu wcielał w życie to, o czym częstokroć marzą, a nie tak rzadko wygłaszają publicznie przeciwnicy prawicy – nienawiść, pogardę i rasistowskie niemal poczucie wyższości. Pamiętajmy o tym.