Adrian Borecki wraz z operatorem zastali w domu w Błoniu małżeństwo polityków. Ci jednak nie byli skorzy do rozmowy.
‼️HIT‼️Myrcha zamyka drzwi willi w Błoniu na klucz przed Gajewską. Na weekend przyjechali sobie na “wielką budowę”, która stwarzać miała niebezpieczeństwo dla dzieci, które dzisiaj jakoś w środku. Pytanie czy nadal biorą dodatek z publicznych 💸 na apartament w Wwa @RepublikaTV pic.twitter.com/9coybABatI
— Adrian Borecki (@AdrianBorecki01) August 23, 2025
Wiceminister sprawiedliwości zrezygnował z rozmowy z dziennikarzem. Odniósł się za to do jego obecności na X.
„Przestańcie nas nachodzić! Jesteśmy w naszym domu oddanym do użytku. Filmowanie, wykrzykiwanie do dzieci czy blokowanie bramy, jest zwykłym nękaniem. Jeszcze jeden raz i podejmę kroki prawne. Mamy prawo do prywatności. Jak macie pytania, to kierujcie je do Sejmu lub naszych biur” - zagroził polityk.
Materiał Republiki odbił się szerokim echem w przestrzeni publicznej. Borecki stał się obiektem wściekłych ataków, co wywołało falę wsparcia dla dziennikarza. Wstawił się za nim m.in. były komisarz rolnictwa Janusz Wojciechowski.
„Obrona Adriana Boreckiego przed brutalnymi atakami na niego powinna łączyć wszystkich, którym lezy na sercu wolność prasy, niezależnie od przekonań politycznych”
- podkreślił polityk.
Fala hejtu wylewa się na dziennikarza @AdrianBorecki01 z @RepublikaTV za to, że wykonując rzetelnie swoją dziennikarską pracę i realizując dokument o potencjalnym nadużyciu związanym z budową domu polityków - sfilmował ten dom i próbował z jego mieszkańcami rozmawiać.
— Janusz Wojciechowski (@jwojc) August 24, 2025
Obrona...… https://t.co/FEpwYHTA6t
W obronę wzięłą też dziennikarka Gazety Wyborczej Dominika Wielowieyska. Rzecz jasna małżeństwo polityków, a nie dziennikarza Republiki.
„Są posłowie, którzy wynajmują wspólne, większe mieszkanie w Warszawie i obaj (oboje) biorą na to dodatek z Sejmu. Także ci, którzy blisko Warszawy mają dom. Ale krytyka spada tylko na jedno małżeństwo posłów. Nękanie ich w prywatnym domu przez Republikę to podłość”
- zarzuciła.
Dopytana przez Patryka Słowika z Wirtualnej Polski, których posłów ma na myśli, wycofała się:
„nie będę tego ujawniać, bo pozyskałam tę wiedzę nieoficjalnie, dodam tylko, że nie są z Koalicji Obywatelskiej”.
„O kogo chodzi? Rzeczywiście nie ma sensu, by krytyka skupiała się na dwójce posłów, skoro można dorzucić kolejnych” - dołączył się do dyskusji Krzysztof Stanowski.
Wielowieyska pozostaje nieprzejednana - wie, ale nie powie.
W październiku ub. r. wyszły na jaw dodatki, pobierane przez małżeństwo z publicznych środków.