Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Media

Wraca sprawa myrchowania. Wielowieyska wzięłą w obronę małżeństwo z PO. Z tego może wyjść skandal

Materiał Adriana Boreckiego sprzed domu Kingi Gajewskiej i Arkadiusza Myrchy wzbudził wiele kontrowersji. W sieci padają zarówno wyrazy wsparcia dla dziennikarza, który podjął temat, jak i zaciekła krytyka. Zdumiewający wpis w sprawie opublikowała dziennikarka Gazety Wyborczej i TOK FM, Dominika Wielowieyska.

Adrian Borecki wraz z operatorem zastali w domu w Błoniu małżeństwo polityków. Ci jednak nie byli skorzy do rozmowy.

Reklama

Wiceminister sprawiedliwości zrezygnował z rozmowy z dziennikarzem. Odniósł się za to do jego obecności na X.

„Przestańcie nas nachodzić! Jesteśmy w naszym domu oddanym do użytku. Filmowanie, wykrzykiwanie do dzieci czy blokowanie bramy, jest zwykłym nękaniem. Jeszcze jeden raz i podejmę kroki prawne. Mamy prawo do prywatności. Jak macie pytania, to kierujcie je do Sejmu lub naszych biur” - zagroził polityk.

Materiał Republiki odbił się szerokim echem w przestrzeni publicznej. Borecki stał się obiektem wściekłych ataków, co wywołało falę wsparcia dla dziennikarza. Wstawił się za nim m.in. były komisarz rolnictwa Janusz Wojciechowski.

„Obrona Adriana Boreckiego przed brutalnymi atakami na niego powinna łączyć wszystkich, którym lezy na sercu wolność prasy, niezależnie od przekonań politycznych”

- podkreślił polityk.

W obronę wzięłą też dziennikarka Gazety Wyborczej Dominika Wielowieyska. Rzecz jasna małżeństwo polityków, a nie dziennikarza Republiki.

„Są posłowie, którzy wynajmują wspólne, większe mieszkanie w Warszawie i obaj (oboje) biorą na to dodatek z Sejmu. Także ci, którzy blisko Warszawy mają dom. Ale krytyka spada tylko na jedno małżeństwo posłów. Nękanie ich w prywatnym domu przez Republikę to podłość

- zarzuciła.

Dopytana przez Patryka Słowika z Wirtualnej Polski, których posłów ma na myśli, wycofała się:

„nie będę tego ujawniać, bo pozyskałam tę wiedzę nieoficjalnie, dodam tylko, że nie są z Koalicji Obywatelskiej”.

„O kogo chodzi? Rzeczywiście nie ma sensu, by krytyka skupiała się na dwójce posłów, skoro można dorzucić kolejnych” - dołączył się do dyskusji Krzysztof Stanowski.

Wielowieyska pozostaje nieprzejednana - wie, ale nie powie.

W październiku ub. r. wyszły na jaw dodatki, pobierane przez małżeństwo z publicznych środków.

„Gajewska otrzymuje z Kancelarii Sejmu 4000 zł na wynajem mieszkania w Warszawie. Mąż Gajewskiej - Arkadiusz Myrcha - również pobiera środki z Kancelarii Sejmu na ten sam cel. W jego przypadku kwota wynosi 3750 zł. Łącznie otrzymują zatem 7750 zł z kasy Sejmu - tak należy tę kwotę przyjmować, bo para mieszka razem. Co bardziej zdumiewające, Gajewska deklarowała w oświadczeniu majątkowym, że jest właścicielką domu o powierzchni 166 metrów kwadratowych, którego wartość wynosi 700 000 zł. W oświadczeniu majątkowym Myrchy z 2023 roku czytamy zaś, że jest właścicielem mieszkania o powierzchni 55,40 metrów kwadratowych, którego wartość to „około 450 000 zł” – pisaliśmy.
Źródło: niezalezna.pl, X
Reklama