Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował dzisiaj o uchyleniu wyroku sądu niższej instancji w procesie wytoczonym Tomaszowi Sakiewiczowi przez byłego marszałka Sejmu, Tomasza Grodzkiego.
W listopadzie 2025 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli wydał wyrok w trwającej od ponad sześciu lat sprawie karnej, którą były marszałek Senatu, Tomasz Grodzki, wytoczył redaktorowi naczelnemu "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie" i prezesowi TV Republika, Tomaszowi Sakiewiczowi. Dziennikarz został uniewinniony od zarzucanych mu czynów zniesławienia i znieważenia Grodzkiego. Kosztami postępowania obciążony został Grodzki.
Grodzki złożył apelację do sądu drugiej instancji, który dziś zdecydował o uchyleniu wyroku, i jednoczesnym umorzeniu sprawy.
Wyrok nie robi mi wielkiej krzywdy, aczkolwiek jest zadziwiający i oddaje stan polskiego wymiaru sprawiedliwości. Z jednej strony korzystny wyrok I instancji, który mówił o tym, że miałem prawo nazwać Tomasza Grodzkiego "zwykłym łapówkarzem", co zostało mocno udowodnione przez świadków, dokumenty, został uchylony, czyli jakby nie było tego wyroku. Drugie - została sprawa umorzona, dlatego że ona się przedawniła. Miałem wrażenie, że w ostatnim czasie nawet sam Tomasz Grodzki szedł w kierunku umorzenia, bo każdy nowy świadek, każdy nowy człowiek, który pojawiał się w tej sprawie dostarczał materiału kompromitującego
- powiedział w rozmowie z TV Republika Tomasz Sakiewicz, prezes stacji.
- Wyrok I instancji uderzył ich w twarz, co mogli uzyskać w II instancji - tylko to, że wyroku nie ma, że nie było sprawy. Decydowanie o uchyleniu sprawy która się przedawniła, to działania reanimacyjne w prosektorium, tak to trzeba określić. To pasuje do polskiego wymiaru sprawiedliwości - dodał.