Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił w czwartek na platformie społecznościowej Truth Social, że zdecydował o wysłaniu do Polski „dodatkowych” 5 tys. żołnierzy. Stwierdził, że to decyzja podjęta „w oparciu” o relacje z prezydentem Nawrockim, którego – jak przypomniał - wsparł przed wyborami w 2025 roku.
Nie będzie żadnego obniżenia liczby amerykańskich żołnierzy. Jeszcze raz dziękuję, dziękowałem za to prezydentowi Trumpowi, bo amerykańscy żołnierze razem z polskimi żołnierzami, polskimi generałami, z naszymi siłami zbrojnymi są gwarancją bezpieczeństwa nas wszystkich. To jest rzecz oczywista, każde środowisko polityczne powinno wiedzieć, że nasz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi jest strategiczny, najważniejszy dla naszej ekonomii, rozwoju technologicznego, dla naszego bezpieczeństwa.
– mówił kilka dni temu na wiecu we wsi Bielany-Jarosławy prezydent Nawrocki.
Niemieckie media jednym tchem: krytyka Trumpa
Kilka dni po ogłoszeniu decyzji przez amerykańskiego przywódce, w niemieckich tytułach rozgorzała dyskusja - niemalże w identycznej narracji. Niemieccy publicyści zarzucają Donaldowi Trumpowi faworyzowanie tych, których "mu schlebiają", jak i "traktowanie amerykańskich żołnierzy jak cukierki, które można rozdawać grzecznym dzieciom według własnego uznania".
„Prezydent Trump ogłosił najpierw wycofanie 5000 żołnierzy z Niemiec, po tym jak zirytowały go uwagi niemieckiego kanclerza dotyczące jego strategii wobec Iranu. A teraz tłumaczy przeniesienie kolejnych dokładnie 5000 żołnierzy do Polski tym, że wybory prezydenckie wygrał tam popierany przez niego Karol Nawrocki”
– czytamy w „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Zdaniem komentatora tytuły - nie jest to „po prostu ciągły proces” weryfikacji globalnej obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych, jak twierdzi sekretarz stanu Marco Rubio. „To polityka zagraniczna w stylu Trumpa: kto mu schlebia, ten zyskuje jego przychylność; kto krytykuje, ten odczuwa jego gniew”.
Ten sam dziennik twierdzi, że taki sposób działania "wysyła niepokojący sygnał do Rosji". „To kolejny fatalny sygnał, jaki Trump wysyła do Moskwy. Wniosek, jaki Putin może wyciągnąć z zawirowań ostatnich tygodni, jest taki, że gotowość Trumpa do obrony swojego sojusznika w razie wątpliwości zależy od tego, czy akurat darzy on sympatią jego przywódców politycznych”.
"FAZ" pisze również, że Europa powinna przygotować się na większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. „W najbliższej przyszłości chodzi jeszcze o ustanowienie nowego podziału zadań w NATO, w ramach którego Europejczycy przejmą większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo konwencjonalne na swoim kontynencie. Europa musi uniezależnić się od Ameryki pod względem militarnym – tak szybko i tak kompleksowo, jak to tylko możliwe” – czytamy.
"Żołnierze jak cukierki". Niemiecka gazeta naprawdę to napisała
Decyzję Trumpa potępia również inny niemiecki tytuł - „Süddeutsche Zeitung”. Monachijski dziennik przypomina, że obecność amerykańskich wojsk w Europie przez dekady była symbolem gwarancji bezpieczeństwa wynikających z NATO.
„Żołnierze amerykańskiej armii byli zawsze widocznym, namacalnym dowodem na to, że urzędujący prezydent USA ma polityczną wolę dotrzymania zobowiązania Ameryki do udzielenia wsparcia Europie w przypadku rosyjskiego ataku” – wskazuje gazeta.
Jak stwierdza „SZ”, obecna decyzja Trumpa oznacza odejście od tej logiki. „Nic nie potwierdza tego tak wyraźnie jak ostatnia zapowiedź Trumpa, że jednak wyśle do Polski 5000 żołnierzy. Uzasadnienie tej decyzji nie miało nic wspólnego ze strategią ani odstraszaniem, lecz wynikało z osobistych upodobań. Donald Trump chce wysłać wojska do Polski, ponieważ darzy sympatią prawicowo-populistycznego prezydenta Karola Nawrockiego” – konstatuje „SZ”.
Komentator gazety używa dość infantylnego porównania: „Dla Trumpa amerykańscy żołnierze i żołnierki są jak cukierki, które można rozdawać grzecznym dzieciom według własnego uznania; tym mniej grzecznym, czyli krytycznemu wobec wojny z Iranem kanclerzowi, odmawia się jednak słodyczy”.
W tekście pojawia się również ironiczna puenta dotycząca europejskiego bezpieczeństwa, podważająca sojusz europejsko-amerykański. „Kto w Europie wciąż naprawdę wierzy, że można zaufać obecnej administracji amerykańskiej w kwestiach własnego bezpieczeństwa, powinien schować ząb pod poduszką. Całkiem możliwe, że w nocy wróżka zębuszka przyniesie prezent w postaci amerykańskiej brygady” – stwierdza komentator.
„Rhein-Neckar-Zeitung” ocenia z kolei, że działania administracji Trumpa są podporządkowane wyłącznie interesom Stanów Zjednoczonych. „Czy to Ukraina, Iran, Grenlandia, Wenezuela, czy teraz Kuba: tu chodzi o interesy” – pisze dziennik.
Gazeta broni również niemieckiego kanclerza za krytykę działań USA wobec Iranu. „A poza tym to szlachetne, że niemiecki kanclerz skrytykował nieprzemyślaną wojnę Trumpa z Iranem. W końcu! Stany Zjednoczone potrzebują baz takich jak Ramstein, aby realizować swoje egoistyczne interesy. W tym kontekście próba szantażu ze strony Marco Rubio jest po prostu kiepskim żartem” – wskazuje „Rhein-Neckar-Zeitung”.
Do decyzji Trumpa odnosi się także berliński „Junge Welt”, który zwraca uwagę na "możliwe konsekwencje polityczne w Polsce".
„Decyzja Trumpa może przechylić szalę sił między dwoma rywalizującymi obozami politycznymi w Polsce na korzyść aktualnie opozycyjnej prawicy”
– czytamy.
Dziennik komentuje również reakcję premiera Donalda Tuska. „W kwestii wzmacniania sił zbrojnych i „zdolności obronnych” Polska nie zna już podziałów partyjnych. W związku z tym premier Donald Tusk pospieszył, by podziękować swojemu politycznemu rywalowi Nawrockiemu za „jego zaangażowanie””.
Według „Junge Welt” taki gest może mieć polityczne konsekwencje. „Czyniąc to, nie wyświadcza przysługi ani sobie w politycznej rywalizacji, ani państwu prawa. W końcu i w Polsce obowiązuje podział władzy oraz rozgraniczenie kompetencji. Nawrocki i tak nieustannie dąży do rozszerzenia swoich uprawnień poza zakres przewidziany w treści konstytucji. Z pomocą Trumpa”.