Dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski został zatrzymany w sobotę 6 czerwca. Po 27 dniach opuścił areszt, dzięki wpłaconej na konto prokuratury kaucji przez prezesa Republiki.
Zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 25 tys. złotych, dozoru policji, zakazu kontaktowania się ze świadkami w sprawie, zakazu zbliżania się do pokrzywdzonej [małżonki Kraskowskiego - red.], a także zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu.
Jak się okazuje, śledczy sami zwątpili w wersję o groźbach, które miał rzekomo wysyłać Kraskowski.
„Poczynione dotąd ustalenia co do okoliczności wysłania e-maila z groźbami wobec Komendanta Powiatowego Policji w Piasecznie zdezaktualizowały przesłankę dużego prawdopodobieństwa popełnienia przez Leszka K. tego przestępstwa. Obok wersji śledczej wskazującej tego podejrzanego jako sprawcę gróźb karalnych nie sposób obecnie odrzucić alternatywnej możliwości popełnienia tego czynu przez inną bądź inne osoby. Zabezpieczone dowody o charakterze rzeczowym nie pozwalają w chwili obecnej na kategoryczne przypisanie tego czynu w warunkach jednosprawstwa Leszkowi K. jak również i osobom wskazanym przez obronę”
- wskazano w komunikacie Prokuratury Okręgowej w Warszawie.