Prawo i Sprawiedliwość nie wzięło udziału w obradach senatu i wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Według senatora PiS-u Marka Martynowskiego to wyraz dezaprobaty dla działalności rzecznika. - Liczyliśmy że nie uda się zebrać senatorom opozycji kworum i tym samym przyjąć uchwały w sprawie działalności RPO, która była żywcem wyciągnięta z „Misia” Stanisława Barei – mówi.
Dziś w Senacie rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przedstawił informację o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich za rok 2020 oraz o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela. Gdy zaczynał wystąpienie, senatorowie PiS opuścili salę obrad.
- Wyszliśmy z sali obrad, bo chcieliśmy pokazać nasz stosunek nie tylko do kadencji pana Bodnara, bardzo upolitycznionej, ale przede wszystkim do tego, jak zachowywał się on w Senacie - jakby był Trybunałem Konstytucyjnym, gdy oceniał nasze działania jako niekonstytucyjne, bardzo przekraczając w ten sposób swoje kompetencje i uprawnienia
- powiedział wicemarszałek Senatu Marek Pęk (PiS).
Portal niezalezna.pl poprosił o komentarz do sytuacji senatora PiS-u Marka Martynowskiego.
- Jako klub podjęliśmy decyzję, aby nie brać udziału w wystąpieniu Adama Bodnara. Po pierwsze jest to wyraz dezaprobaty dla działalności Rzecznika Praw Obywatelskich. Po za tym liczyliśmy że nie uda się zebrać senatorom opozycji kworum i tym samym przyjąć uchwały w sprawie działalności RPO, która była żywcem wyciągnięta z „Misia” Stanisława Barei. Zabrakło tylko piosenki łubu dubu łubu dubu niech żyje nam prezes naszego klubu
– mówi nam Marek Martynowski, senator PiS-u, przewodniczący klubu PiS.
Ostatecznie kworum nie udało się zerwać, a większość Senacka przyjęła kuriozalną uchwałę wspierającą Adama Bodnara. Podczas wystąpienia RPO nazwał Martę Lempart wybitną.
- To chyba najlepiej pokazuje, że niewiele straciliśmy
– mówi nam senator Marek Martynowski.