Polska jednak nie zapewniła sobie ostatecznie tego, że Niemcy nigdy do tematu „praworządności” nie wrócą. Prawdopodobnie za dwa, trzy lata, a może wcześniej, spór rozpocznie się od nowa. Niemniej jednak dzisiaj kompromis wygląda na zdroworozsądkowy, ponieważ zostają uruchomione źródła finansowania w Unii Europejskiej i Polska ma zapewnione, że bez przeszkód będzie otrzymywała należne pieniądze. Niemcy z kolei wychodzą z tych negocjacji o tyle z twarzą, że pojęcia, które chciały zawrzeć w nowym projekcie konkluzji Rady Europejskiej, formalnie będą zapisane, ale nie będą działać. Zobaczymy tylko, czy pozostałe kraje członkowskie to zadowala, szczególnie Królestwo Niderlandów, które szczodrze korzysta na tym, że go prawo unijne nie obowiązuje.