pesymistycznych analiz gros pieniędzy z tego budżetu i tak dostaniemy, nawet jeśli go zawetujemy. Bardziej niekorzystne będzie to dla wielu innych krajów unijnych. Ciekawszy jest drugi pistolet, czyli Europejski Fundusz Odbudowy… I tu zaczynam mieć poważne wątpliwości, czy ze względów ekonomicznych Polska w ogóle powinna w nim uczestniczyć. Po pierwsze fundusz ten obciąży dodatkowymi podatkami kraje w nim uczestniczące. Po drugie doprowadzi do tego, że Polska będzie musiała gwarantować długi nie tylko swoje, lecz także krajów znajdujących się w nieporównywalnie gorszej sytuacji od nas. Tymczasem pieniądze przyjdą do nas wtedy, gdy już nie będą potrzebne – a w każdym razie będziemy musieli dużo wcześniej sobie poradzić z kryzysem gospodarczym, co zresztą robimy obecnie. Gdybyśmy czekali na ten fundusz, nie byłoby żadnej tarczy, a miliony miejsc pracy już dawno temu byśmy utracili.