Na przestrzeni ostatnich kilku dni sympatyzujące z władzą media opublikowały informacje mające rzekomo wskazywać na uwikłanie polityków opozycji (a także TV Republika) w relacje z prezesem giełdy Zondacrypto. We wtorek Roman Giertych oficjalnie potwierdził, że on oraz Jacek Dubois są obrońcami Przemysława Krala, a według ustaleń "Rzeczpospolitej" wraz z prokuratorem Markiem Wełną mieli oni uczestniczyć w tajnym spotkaniu z Kralem za granicą. Giertych i Dubois zaprzeczali lub odmawiali komentarza w tej sprawie.
Jednocześnie Waldemar Żurek ogłosił "przełom" w śledztwie i poinformował, że pojawili się nowi podejrzani, nowe dowody oraz osoby gotowe do współpracy. Wczoraj było też pierwsze zatrzymanie i zarzuty, które postawiono Radosławowi Piesiewiczowi, prezesowi PKOl-u. Nieoficjalnie pojawiają się również informacje, że grono zatrzymanych ma być większe i obejmować 10 osób.
Prezydent otrzymuje informacje wybiórczo?
W sobotę prezydent Nawrocki zapytany o sprawę, przyznał, że informacje przekazywane przez służby otrzymuje "wybiórczo". Podkreślił jednak, że nie chodzi o wszystkie służby, a o część z nich.
Ja wiem, że wiele informacji niestety ze służb dostaję, z niektórych służb, nie ze wszystkich, to mówię wprost, dostaję wybiórczo. Nie dostaję tych informacji, jeśli ich nie zażądam w sposób zdecydowany, które trafiają do Rady Ministrów
– wskazał Karol Nawrocki.
Dziś rano na słowa prezydenta zareagował Tomasz Siemoniak, minister-koordynator służb specjalnych, publikując wpis na X.
"Nieprawda! Prezydent i jego urzędnicy otrzymują informacje ze służb specjalnych w ramach oceny wagi i przydatności materiału. Nie ma żadnej 'wybiórczości'"
– czytamy.
Ponadto, Siemoniak zaapelował do prezydenta "aby w tak ciężkich czasach w końcu wyłączyć służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa z walki politycznej. Ewentualne uwagi i potrzeby można przekazywać bezpośrednio, a nie przez media".
Prezydent Nawrocki: "Ja wiem, że wiele informacji niestety ze służb dostaję, z niektórych służb, nie ze wszystkich, to mówię wprost, dostaję wybiórczo. Nie dostaję tych informacji, jeśli ich nie zażądam w sposób zdecydowany, które trafiają do Rady Ministrów."
— Tomasz Siemoniak (@TomaszSiemoniak) August 30, 2026
Nieprawda!…
Pracownica TVP Info w likwidacji próbowała przerwać doradcy prezydenta
I właśnie ten "apel" Siemoniaka stał się dla pracownicy TVP Info w likwidacji tematem numerem 1 porannego pasma, którego gościem był m.in. Szymon Stachowiak, doradca prezydenta RP.
"Jak mamy wyjąć poza dyskusję temat służb specjalnych, jeżeli rząd i Tusk od wielu miesięcy wiedzieli, że coś jest nie tak i nie podjęli żadnych działań na tym poziomie. Bo czym innym jest kwestia regulacji rynku kryptowalut jako całości, a czym innym jest kwestia afery Zondacrypto. W przestrzeni medialnej widzieliśmy jakiekolwiek ruchy, informacje dla ludzi: słuchajcie, nie inwestujcie w Zondacrypto, nie spotykajcie się z tymi ludźmi? Nie. Oni mieli umocowanie prawne, mieli umocowanie w KNF-ie, służby specjalne niby wiedziały o tym od półtora roku, niby Donald Tusk o tym wiedział już bardzo, bardzo długo i żadnych działań w związku z tym nie podjął. Jakiekolwiek próby klejenia Zondacrypto z Pałacem Prezydenckim zejdą na manowce, nie ma tutaj absolutnie żadnych powiązań. Jeżeli pierwsza ustawa została zawetowana, następne dwie wyglądały praktycznie identycznie. No to jak to miało wyglądać?"
– mówił Stachowiak.
Jak przypomniał: "do pierwszej ustawy zgłosiliśmy 16 poprawek. Została zawetowana dlatego, że była po prostu szkodliwa dla rynku jako całości, w żaden sposób nie zwiększała naszego bezpieczeństwa, tylko robiła generalny outsourcing tych usług poza Polskę i poza państwo polskie. Przedstawiliśmy szereg poprawek, których oczekujemy, przedstawiliśmy swoją ustawę, która tak jak wiele innych inicjatyw pana prezydenta jest zamrożona przez marszałka Czarzastego i czeka na procedowanie. I jeżeli trzeci, czwarty, siódmy, ósmy raz powstanie taka sama zła i szkodliwa ustawa, no to decyzja może być tylko i wyłącznie jedna. Dlatego, że była skrajnie przeregulowana i prowadziła do sytuacji, w której urzędnik wskazany przez rząd mógł osobistą decyzją, za kiwnięciem palca, wyłączyć dowolną giełdę kryptowalut, wyłączyć dowolną stronę internetową bez decyzji sądu, bez niczego".
Stachowiak dodał, że "ludzie, którzy zainwestowali w tę giełdę, automatycznie tracili jakikolwiek dostęp do środków, które tam mieli alokowane, dopiero jak była decyzja sądu o odmrożeniu tej strony, mogliśmy rozmawiać o tym, żeby ona mogła funkcjonować. Ustawa była skonstruowana w taki sposób, że mordowała rynek kryptowalut w Polsce, ale w żaden sposób nie doprowadzała do sytuacji, że Polacy by z tych kryptowalut nie korzystali, bo korzystaliby z kryptowalut zarejestrowanych na Malcie, w Estonii i tak dalej, i tak dalej. To było pisane na kolanie, było bardzo przeregulowane i wprowadzało narzędzia polityczne dla władzy, które prowadziły do jasnych nadużyć".
"Nie możemy przechodzić obojętnie, nie możemy udawać, że to jest normalna sytuacja w demokratycznym państwie prawa, że wiceprzewodniczący klubu rządzącego Roman Giertych jest obrońcą... Ja nie mówię, że to jest niezgodne z prawem, ale dla każdego obywatela, którzy nie ma złej woli i oczekuje rzetelnego wyjaśnienia tej sprawy, to ma prawo stawiać szereg pytań, szereg wątpliwości, czy w rzeczywistości my tutaj próbujemy wyjaśnić kwestię Zondacrypto, czy my próbujemy przykrywać nieudolność rządu i robić z tego narzędzie polityczne na rzecz walki z prawicą. Bo tak samo był wspierany WOŚP, TVN dostał chyba reklamy za 6 milionów. Donald Tusk otwierał Europejski Kongres Gospodarczy w 2024 roku w Katowicach, gdzie przedstawiciele Zondacrypto byli panelistami"
– wskazał.
Pracownica TVP Info w likwidacji choć wielokrotnie próbowała wejść w słowo doradcy prezydenta, nie odniosła się do słów Stachowiaka. Za to... szybko oddała głos Tomaszowi Treli.
Ale ich pięknie @SzStachowiak zgruzował, oberwali wszyscy od Giertycha, przez Siemoniaka po Tuska! Wlał tyle czystej wody, że normalnie nielegalnie przejęta TVP w likwidacji pływała! 👏👏👏‼️
— APrawdaWasWyzwoli (@KrzychuBlues) August 30, 2026
Funkcjonariuszka @KBiedrzycka przerywa, szybkie "do kropki" i daje głos Treli🤦♂️! Tępe… pic.twitter.com/56xo30RpQe