Centrum Edukacyjnego IPN im. Janusza Kurtyki „Przystanek Histroria” w Warszawie pokazuje przejmującą wystawę „Dzieci Zamojszczyzny – historie prawdziwe” autorstwa dr Beaty Kozaczyńskiej z Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach. Na wystawie ukazane są wojenne losy polskich dzieci wysiedlonych z Zamojszczyzny do obozów przejściowych w Zamościu i Zwierzyńcu, a stamtąd do: Generalnego Gubernatorstwa (w sześciu „transportach śmierci”), KL Auschwitz II-Birkenau, KL Lublin (Majdanek), do powiatu puławskiego oraz do Rzeszy na przymusowe roboty. Wystawa przypomina też o polskich dzieciach zrabowanych rodzicom na Zamojszczyźnie – dzieciach z „zatartą” tożsamością, które zostały zgermanizowane i po wojnie żyły w nieświadomości swojego polskiego pochodzenia. Przedstawiono także akcję ratowania ok. 480 polskich dzieci z obozowego piekła w Zwierzyńcu – przez Różę i Jana Zamoyskich. To, jak dotąd, mało znana karta gehenny dzieci z Zamojszczyzny.
Na 43. posiedzeniu komisji UNESCO w Baku na listę światowego dziedzictwa wpisano w niedzielę sobory, wieże i kreml Pskowa, barokowy pałac w Mafrze, sanktuarium Dobrego Jezusa z Góry w Bradze dzieła amerykańskiego architekta Franka LLoyda Wrighta i wzgórza z winnicami Conegliano i Valdobbiadene.
Na reklamową frazę o komedii omyłek, pełnej zabawnych perypetii i nieoczekiwanych zwrotów akcji wielu widzom robi się po prostu niedobrze. Tyle razy byliśmy wszyscy nacinani przez cwanych producentów filmowych na artystyczne gnioty, że gdy na ekrany kin wchodzi kolejna produkcja promowana w taki sposób, z tyłu głowy zapala się alarmowa czerwona lampka. W przypadku "Imprezowych rodziców" dmuchanie na zimne jest jednak niepotrzebne, ponieważ film Freda Wolfa, który możemy oglądać już w kinach, jest całkiem zgrabnym dziełem.