Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Kultura i Historia

Śmigus-dyngus dawniej oznaczał „doszczętną kąpiel”. Tak wyglądał lany poniedziałek

„W dniu drugim śmigus czyli dyngus rozweselał młodzież, zarówno po dworach, jak zaściankach i chatach wiejskich (…) u ludu zwykłą miarą był garnczek, lub wiadro wody” – pisał Zygmunt Gloger. Dawne zwyczaje wielkanocne, dziś kojarzone głównie z symbolicznym polewaniem wodą, miały znacznie bardziej żywiołowy charakter. W wielu regionach Polski oblewanie było tylko jednym z elementów rozbudowanych obrzędów, które sięgały jeszcze czasów przedchrześcijańskich.

Śmigus i dyngus – dwa różne zwyczaje

Jeszcze w dawnych czasach śmigus i dyngus nie oznaczały tego samego. Były to dwa odrębne obrzędy, które z czasem połączyły się w jeden.

Śmigus polegał przede wszystkim na smaganiu witkami i polewaniu wodą, natomiast dyngus miał charakter „wykupu”. Chodzono od domu do domu, składając życzenia i zbierając datki – jajka, sery czy drobne pieniądze.

Jak czytamy w źródłach:

„Śmigus i dyngus – niegdyś były to dwa odrębne obrzędy, wywodzące się z przedchrześcijańskich tradycji towarzyszących oczekiwaniu na zbliżającą się wielkimi krokami wiosnę”.

Woda odgrywała w nich szczególną rolę – była symbolem życia, oczyszczenia i odrodzenia.

„Doszczętna kąpiel” zamiast symbolicznego pokropienia

Dzisiejszy zwyczaj polewania wodą ma często charakter symboliczny. Dawniej jednak wyglądało to zupełnie inaczej.

Zygmunt Gloger opisywał to wprost:

„W dniu drugim śmigus czyli dyngus rozweselał młodzież, zarówno po dworach, jak zaściankach i chatach wiejskich, z tą tylko różnicą, że gdy w pierwszych opryskiwano znienacka lub za kołnierz pachnącemi wódkami, to u ludu zwykłą miarą był garnczek, lub wiadro wody, a często pod kubłem przy studni, doszczętna kąpiel, przytrzymanej przez parobczaków dziewki, lub odwroć”.

Oblewanie często nie kończyło się na jednym wiadrze. Zdarzało się, że dziewczęta wrzucano do rzeki, stawu lub koryta z wodą. Była to część obrzędu, który – jak wierzono – miał zapewnić zdrowie i powodzenie.

Zaloty i rytuały matrymonialne

Lany poniedziałek miał także wyraźny wymiar obyczajowy. Oblewanie dziewcząt nie było przypadkowe.

Wierzono, że:

„Słowianie uważali, że oblewanie się wodą sprzyja płodności, dlatego brali na cel przede wszystkim panny na wydaniu, a wówczas obrzęd nabierał charakteru matrymonialnego”.

Jeśli dziewczyna została oblana – oznaczało to zainteresowanie. Zdarzało się, że w zamian wręczała pisankę. W niektórych regionach był to czytelny sygnał sympatii.

„Chodzenie z kurkiem” i inne zwyczaje

W wielu częściach Polski Poniedziałek Wielkanocny był dniem barwnych obrzędów.

Jednym z nich było tzw. chodzenie z kurkiem:

„W wielu regionach Polski w Poniedziałek Wielkanocny chłopcy obchodzili wieś z ciągniętym na drewnianym wózku kogutem”.

Kogut symbolizował siły witalne i nadejście wiosny. W czasie obchodów śpiewano, zbierano datki i składano życzenia.

Dziady śmigustne i milczące życzenia

Na południu Polski pojawiały się także charakterystyczne grupy przebierańców.

„W Poniedziałek Wielkanocny w niektórych wsiach południowej Małopolski pojawiają się intrygujący goście – poowijane w słomę maszkary, które odwiedzają domy, polewają domowników wodą, życzą pomyślności i proszą o datki”.

Co istotne, często nie używali słów – komunikowali się gestami i dźwiękami.

Wilamowskie śmiergusty – żywiołowy zwyczaj

Szczególnie widowiskową formę przybrał śmigus-dyngus w Wilamowicach.

„W Wilamowicach na południu Polski (…) lany poniedziałek przebiega wyjątkowo żywiołowo – miasteczko opanowują wówczas grupy śmierguśników w fantastycznie barwnych strojach”.

Zwyczaj zaczyna się już w Niedzielę Wielkanocną i trwa całą noc. Rano dziewczęta bywają oblewane wodą, a nawet wrzucane do wanien.

„Wśród śmiechów i krzyków wyciągają je siłą na zewnątrz i oblewają kubłem wody”.

Siuda Baba – ślady dawnych wierzeń

W Lednicy Górnej i okolicach pojawia się postać Siudej Baby – mężczyzny przebranego za kobietę, z twarzą umazaną sadzą.

„Siuda Baba (…) z rękami i twarzą usmolonymi sadzą (…) smaruje napotkane osoby, a w szczególności panny na wydaniu”.

Zwyczaj ten ma korzenie sięgające dawnych wierzeń i obrzędów związanych z ogniem oraz odnową.

Od pogańskich rytuałów do tradycji wielkanocnej

Z czasem dawne zwyczaje zostały włączone do tradycji chrześcijańskiej.

„Z czasem dawne obyczaje odprawiane u progów wiosny uległy chrystianizacji, stając się jednym z elementów wielkanocnej tradycji”.

Mimo zmian, wiele elementów przetrwało do dziś – choć często w łagodniejszej formie.

Zwyczaj, który przetrwał wieki

Dziś śmigus-dyngus kojarzy się głównie z zabawą i symbolicznym polewaniem wodą. Jednak jego korzenie pokazują, że był to jeden z najbardziej żywiołowych dni w roku.

Jak wskazują źródła:

„Poniedziałek Wielkanocny upływał pod znakiem dyngusowej zabawy. Na wsiach panował nieopisany rwetes, woda lała się strumieniami.”

Zwyczaj ten, choć zmieniony, nadal pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów polskiej Wielkanocy.

Źródło: Sylwia Chmiel "Polskie tradycje i obyczaje"
Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej