Kłoda popielcowa. Ten obrzęd potrafił zaboleć
Jednym z najbardziej wyrazistych zwyczajów była tzw. kłoda popielcowa. Dotyczyła panien, które nie wyszły za mąż w czasie zapustów. W wielu regionach przywiązywano je do ciężkiej belki lub sznurem łączono z kłodą, którą musiały ciągnąć przez wieś. Chłopcy prowadzili je od domu do domu, domagając się symbolicznego „okupu” w zamian za uwolnienie.
Towarzyszył temu śpiew:
„Mięsopusty zeszły,
Dziewki za mąż nie szły,
Nie chciały się wydać,
Będą kłodę dźwigać”.
Kłoda symbolizowała ciężar „niezałatwionej” sprawy.
Oczywiście, nie wszędzie ów zwyczaj wyglądał tak samo - w niektórych miejscach zamiast dziewcząt kłodę ciągnęli kawalerowie, którzy nie znaleźli żony.
Kobiety przejmują karczmy. Dzień gospodyń
Popielec potrafił też odwrócić utarty tradycją porządek. W wielu miejscach był to dzień należący do kobiet - gospodynie zbierały się w karczmach, przynosiły postne potrawy i zajmowały stoły, przy których mężczyznom nie wolno było zasiadać. Jeśli któryś z panów próbował szczęścia, musiał się „wykupić” – najczęściej fundując trunek.
Tańczono „na len” i „na konopie”, by zapewnić wysokie plony. Wspólnota wierzyła, że ruch, śmiech i rytuał mają realny wpływ na przyszłe zbiory. Obrzęd łączył zabawę z magią agrarną i poczuciem kobiecej sprawczości.
Żur wchodzi na scenę. Koniec tłustych dni
Po zapustnej obfitości następowało wyraźne odcięcie. Garnki i patelnie szorowano z namaszczeniem, by usunąć resztki tłuszczu. Czasem symbolicznie wylewano go przed domem, symbolicznie zamykając w ten sposób karnawał, a w kuchni królował kwaśny, prosty, wyrazisty żur.
W ludowych przyśpiewkach urastał niemal do rangi bohatera:
„Ktoś się to tam na przypiecku krząta?
Wstępna środa Żurowi uprząta.
Wstępna środa następuje,
Pani matka Żur gotuje,
A pan ojciec siedzi w dziurze:
A witaj-że mości Żurze”.
A w Małopolsce śpiewano:
„A jakże się miewasz,
mój panie Żurowski!
Będzie cię zajadał
i sam pan krakowski.
A sprawię ja tobie,
mój panie Żurowski,
zieloną kapotę, czerwone pończoszki.
Będziesz miał, Żurowski,
cały post robotę,
stanie-ć tej roboty
do Wielkiej Soboty!”
Żur był czymś więcej niż zupą. Był deklaracją zmiany i miał „panować” aż do Wielkiej Soboty, wyznaczając rytm wstrzemięźliwości.
Zanim posypano głowy popiołem
Środa Popielcowa w dawnej Polsce miała w sobie coś ze spektaklu. Z jednej strony żarty, psoty i obrzędy, które dziś mogłyby wywołać burzę w mediach społecznościowych. Z drugiej – gest posypania głowy popiołem, znak przemijania i pokuty.
Ten kontrast budował napięcie: ostatni wybuch karnawałowej energii i natychmiastowe przejście w czas powagi. Popielec nie był tylko początkiem postu - był symbolicznym resetem.
- Zygmunt Gloger, Rok polski w życiu, tradycji i pieśni
- Oskar Kolberg, Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni i muzyka
- Jan Stanisław Bystroń, Dzieje obyczajów w dawnej Polsce
- Encyklopedia staropolska ilustrowana, red. Zygmunt Gloger
- Materiały etnograficzne dotyczące zwyczajów zapustnych i wielkopostnych (opracowania regionalne)