Luty i wilki
W zapiskach Oskara Kolberga luty jest miesiącem wymagającym, osadzonym między końcem zimowych zapasów a wyczekiwaniem na pierwsze oznaki odwilży, kiedy mroźne noce wydłużały się, a mieszkańcy wsi z większą uwagą wsłuchiwali się w dźwięki dochodzące z lasu.
„Wilka z imienia nie wspominają, aby go nie zwabić; przez omówienie o nim mówią”
– zapisał etnograf, pokazując, jak dużą wagę przykładano do słów i jak łatwo przypisywano im sprawczą moc.
W zimowe wieczory wracały opowieści o „szarym” i „tym z boru”, a także przestrogi, które miały porządkować codzienność.
„O wilku wiele bajek i przestróg; w zimie najwięcej ich wspominają”
– notował Kolberg. Te historie nie były jedynie straszakiem; pełniły rolę instrukcji, jak zachować ostrożność w czasie, gdy przyroda potrafiła być mniej przewidywalna.
Nie wymawiaj imienia
W lutym obowiązywały także konkretne zakazy.
„W dni pewne prząść nie godzi się, bo wilk do zagrody przystąpi”
– zanotował Kolberg, przywołując przekonanie, że nawet zwykłe, domowe czynności mogą wpływać na bieg zdarzeń. Przędzenie nici, kojarzone z ciągłością i trwaniem, na moment ustępowało miejsca ostrożności.
Drzwi obór znaczono krzyżami z sadzy z gromnicy, obchodzono zabudowania z zapaloną świecą, a zwierzęta okadzano ziołami, których zapach miał chronić przed tym, co czai się w pobliżu. W tych praktykach widać próbę wprowadzenia ładu w rzeczywistość, która zimą potrafiła zaskakiwać.
Wataha pod Dynowem
Tymczasem obecnie w Szklarach pod Dynów mieszkańcy zarejestrowali watahę wilków przemieszczającą się tuż przy ogrodzeniach i zabudowaniach gospodarczych. Nagranie pokazuje kilka zwierząt idących spokojnym krokiem wzdłuż granicy posesji, bez gwałtownych ruchów i bez bezpośredniego kontaktu z ludźmi.
Materiał szybko trafił do sieci, wywołując falę komentarzy i pytań o to, czy wilki coraz częściej pojawiają się w pobliżu wsi. Przyrodnicy przypominają, że populacja wilka w Polsce wzrosła w ostatnich latach, a zwierzęta rozszerzają swoje terytoria, co może oznaczać częstsze obserwacje w rejonach zamieszkanych.
Czy rodzice wiosną wypuszczą dzieci na pole? Wilki chodzą między domami, co dla kiełkojadów jest normalne. Dotyczy to setek wiosek. Tutaj pod Dynowem. pic.twitter.com/YQcYgF78je
— Andrzej Zapałowski (@A_Zapalowski) February 12, 2026
Czy wilki są groźne?
Z danych przyrodniczych wynika, że wilki unikają kontaktu z człowiekiem, a ataki na ludzi należą do rzadkości. W Polsce w ostatnich dekadach nie odnotowano potwierdzonych śmiertelnych ataków dzikich wilków na ludzi.
Nagranie spod Dynowa wpisuje się więc raczej w szerszy obraz zmian środowiskowych niż w scenariusz sensacyjny. A jednak zestawienie współczesnego wideo z cytatami Kolberga pokazuje, że luty od dawna budził szczególną czujność. Dawne zapiski i dzisiejsze obrazy spotykają się w jednym punkcie – przy granicy zabudowań, gdzie kończy się wieś, a zaczyna las.