Niemiecka gazeta przypomniała na wstępie wypowiedź Friedricha Merza z grudnia 2025 r., w której kanclerz RFN zapewnił, że jego rząd jest „świadomy swojej historycznej odpowiedzialności” wobec Polski.
Polskie ofiary nazizmu mogły mieć nadzieję, że dyskutowany od lat „humanitarny gest” w formie świadczenia finansowego stanie się wreszcie rzeczywistością. „Jednak poszkodowani ciągle jeszcze czekają bezskutecznie” – piszą autorzy.
W osobnym komentarzu Daniel Broessler nazywa hańbą grę na czas wobec polskich ofiar nazizmu.
Im dłużej Niemcy zwodzą polskie ofiary nazizmu, tym większa staje się hańba. Podczas gdy w niemieckim rządzie trwa poszukiwanie pieniędzy na gest, co miesiąc umiera tysiąc osób.
Według gazety około dwa miesiące temu doszło do spotkania z udziałem ministra spraw zagranicznych Johanna Wadephula, szefa urzędu kanclerskiego Thorstena Freia, ministra spraw wewnętrznych Alexandra Dobrindta oraz ministra finansów Larsa Klingbeila. Dobrindt i Frei ponownie zaznaczyli, że kwestia reparacji jest dla RFN „zamknięta”, a możliwy jest jedynie „humanitarny gest”.
Zdaniem gazety całkowity koszt takiego wsparcia – „według bardzo ostrożnych szacunków” - wyniósłby około 300 mln euro. Korzystne z punktu widzenia niemieckiego budżetu byłoby to, że Niemcy nie musiałyby przekazać od razu całej sumy, lecz w pierwszym roku – 2027 tylko 100 mln, a w kolejnych latach kwota systematycznie by się zmniejszała. „SZ” zastrzega, że „dotychczas w niemieckim rządzie nie osiągnięto porozumienia”.
„Czas ucieka” – piszą autorzy dodając, że kanclerz Merz podczas konsultacji w grudniu 2025 r. obiecał, że pamięć i rozliczenia nazistowskiej dyktatury „nigdy nie będą dla nas sprawą zamkniętą”.