Ucieczka od powagi
Nie cierpię propagandy. Mam na nią wyjątkowo silną alergię. Na całym ciele miałem pokrzywkę, gdy Donald Tusk z marsową miną grzmiał o dopalaczach i bezwzględnej z nimi wojnie lub przekonywał, że pedofilów wykastruje chemicznie. Zazwyczaj działo się to w obliczu jakiejś tragedii i było obliczone na zbicie doraźnego kapitału politycznego. Dlatego mam wysypkę i robi mi się słabo, gdy słucham tego, co wyprawia się po tragicznym pożarze w escape roomie w Koszalinie, gdzie podczas przyjęcia urodzinowego śmierć poniosło pięć młodych dziewczyn.