Wiesz, gdzie to trafia
To było w środę, 16 stycznia. Szedłem sobie ulicą Ordynacką. To ścisłe centrum Warszawy, ulica odchodząca od Nowego Światu. Pełno tu restauracji i knajpek. Przed jedną z nich zobaczyłem grupkę roześmianych mężczyzn kierujących się do zaparkowanego samochodu. Humory wyraźnie im dopisywały, o czym świadczyły podniesione głosy. „Zaraz wracamy” – zakrzyknął któryś z nich do kolegi palącego przed restauracją papierosa.