Powrót szarej kurtki grozy
Pamiętają Państwo „kryzysową kurtkę”, którą Donald Tusk zwykł przywdziewać, gdy w kraju działo się źle?
Pamiętają Państwo „kryzysową kurtkę”, którą Donald Tusk zwykł przywdziewać, gdy w kraju działo się źle?
Pierwsze miejsce – Stanisław Cat-Mackiewicz, drugie – św. Maksymilian Kolbe, trzecie – Stefan Kisielewski. Kolejne miejsca – Gustaw Herling-Grudziński, Jan Nowak-Jeziorański, Melchior Wańkowicz, Jerzy Giedroyc, Bohdan Tomaszewski, Ryszard Kapuściński i wreszcie Józef Mackiewicz. Cóż to za lista? To wyniki plebiscytu na 10 najwybitniejszych dziennikarzy ostatniego stulecia, ogłoszonego przez warszawski oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które w ten sposób chciało uczcić 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości.
Jednym z zarzutów pod adresem uroczystości stulecia odzyskania niepodległości było to, że gdy opadnie kurz, nie pozostanie nic trwałego. Bardziej oczytani wskazywali, że Finowie z podobnej okazji doczekali się w Helsinkach wielkiej, nowoczesnej biblioteki. Dlatego też sądziłem, że gdy 11 listopada prezydent Duda ogłosił, iż w Warszawie zostanie odbudowany „dla wszystkich” Pałac Saski, nie będzie sprzeciwu.
Choć to, co się ostatnio dzieje, może napawać goryczą, nie dajmy się. Nie w ten weekend. W ciągu ostatnich stu lat bywało przecież znacznie gorzej. A dziś Polska trwa – dumna i niepodległa – i nie zanosi się, by miało się to zmienić. W niedzielę myślmy o tych, którym to zawdzięczamy.
„Donek show”. Tak można skwitować przesłuchanie Donalda Tuska przed sejmową komisją śledczą ds. wyjaśnienia afery Amber Gold. Furda tam, co tak naprawdę z niego zostanie. Wszak zwolennicy b. premiera i tak nie uwierzą, że obecny szef Rady Europejskiej jest w jakiś sposób odpowiedzialny za to, co stało się w sprawie piramidy finansowej sprzed sześciu lat. A nawet jak im się dostarczy dowodów, to przykład poparcia dla skazanej prawomocnym wyrokiem Hanny Zdanowskiej pokazuje, że nie będzie to dla nich stanowić problemu.
Najtrudniej być prorokiem we własnym kraju, dlatego się pochwalę. Mówiłem, że widać lekceważący stosunek władz do obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości.
Toczy się bój o władzę w Sejmiku Województwa Mazowieckiego. To gra o wysoką stawkę. Nie jest tajemnicą, że rządzący nim nieprzerwanie od siedemnastu lat marszałek Adam Struzik robi wszystko, by nie oddać Mazowsza w ręce „strasznego PiS”. Wiceprezes PSL ma możliwości, bo solidnie zasłużył sobie na miano barona i jest więcej niż pewne, że łatwo z niego nie zrezygnuje.
Wójt gminy Daszyna w województwie łódzkim zdobył 48,5 proc. głosów. Jest oskarżony o popełnienie 92 przestępstw, w tym o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Siedzi w areszcie tymczasowym i czeka na zakończenie śledztwa.
Ciekawego wywiadu udzielił „Kommiersantowi” ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andrejew. Jak podaje serwis EastObserver, deklaruje w nim, że Moskwa gotowa jest na „normalne, pragmatyczne relacje” z Polską, ale najpierw Warszawa „musi spełnić warunki”. Jakie?
„Polska tonie w czerwonej powodzi” – pisał w swoim pamiętniku Zdzisław Broński „Uskok”, legendarny dowódca WiN na Lubelszczyźnie. 20 dni później zginął w komunistycznej zasadzce. Na szczęście ani Polska, ani on nie utonęliśmy w czerwonej brei na zawsze.
Obecny prezydent Krakowa Jacek Majchrowski w opublikowanym przez jeden z portali wywiadzie stwierdził: „Cieszę się, że nie mieszkam w Sosnowcu”. Dopytywany dlaczego, odparł: „Jak pan będzie w Sosnowcu, to pan zrozumie”. Skąd mu do głowy przyszedł akurat Sosnowiec?
„Niech Pan powie, czy się Panu to podobało!?” – krzyczą do mnie w internecie oburzeni na transparent niesiony przez jednego z uczestników demonstracji „Gdzie ta dobra zmiana dla zwierząt?”. O co chodzi?
Reżyser Wojciech Smarzowski przystąpił do promowania swojego najnowszego dzieła. „Kler”, bo tak się ono nazywa, opowiada o patologiach wśród duchownych Kościoła katolickiego. Już z zapowiedzi filmu należy się spodziewać, że będzie tak, jak zawsze u Smarzowskiego – nagromadzenie hipotetycznie możliwych, patologicznych wydarzeń, mające w zamyśle reżysera pokazywać „prawdziwy obraz”.
Ile to nasłuchaliśmy się w ostatnim czasie ze strony totalnych, że PiS wpędza nas w ręce Rosji. Że generalnie zaraz wprowadzi się grażdankę, a zamiast flag UE zawisną jeśli nie flagi z sierpem i młotem, to na pewno rosyjskie. Nie za bardzo wiadomo, o co chodzi, ale temat jest na tyle nośny, że część mediów odgrzewa nawet bajania, iż afera taśmowa z politykami PO w roli głównej to tak naprawdę „spisek PiS-u i Putina”.
Parlament Europejski zdecydował wczoraj, by wezwać państwa członkowskie do wszczęcia wobec Węgier procedury z art. 7 Traktatu o UE „w celu przeciwdziałania zagrożeniu wartości leżących u podstaw UE”. Wczoraj europosłowie poparli także projekt dyrektywy o prawie autorskim dotyczącej internetu.
Na okupowanych przez Rosję wschodnich rubieżach Ukrainy znów gorąco. Tym razem prokremlowscy terroryści mają poważny problem. W powietrze wraz z donieckim lokalem o wdzięcznej nazwie Separ (skr. od separatysta) wyleciał Aleksandr Zacharczenko, jeden z liderów samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. Dołączył tym samym do „Giwiego” i „Motoroli”, których także pozbyto się raz na zawsze.
LOT jest od latania, a nie od strajkowania. Tym samym chcę bardzo przeprosić naszych pasażerów również w imieniu tych awanturniczo nastawionych liderów związkowych. Przepraszam za nerwy, które być może ponieśli w związku z groźbą nielegalnego strajku. Uważam, że jest to zwyczajnie nie w porządku. W imieniu LOT przepraszam i zapraszam na gościnne pokłady naszych samolotów – mówi Rafał Milczarski, prezes PLL LOT. Rozmawia Wojciech Mucha.