Ta cholerna demokracja!
Wygląda na to, że największym problemem opozycji nie są ani epidemia, ani kryzys gospodarczy nią wywołany, ani nawet Jarosław Kaczyński. Największym i najgorszym problemem całej opozycji jest istnienie demokracji.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
Wygląda na to, że największym problemem opozycji nie są ani epidemia, ani kryzys gospodarczy nią wywołany, ani nawet Jarosław Kaczyński. Największym i najgorszym problemem całej opozycji jest istnienie demokracji.
Tragedia smoleńska była punktem zwrotnym w historii III RP. Już sam fakt, że zginęli polski prezydent, dowództwo armii i przedstawiciele najwyższych elit, świadczył o powadze sytuacji. Jednak zdarzyło się coś jeszcze, co zmusiło do działania wszystkich troszczących się o przyszłość naszego kraju. Śledztwo w sprawie tej tragedii oddano wrogiemu mocarstwu, które – jak wszystko wskazuje – za nią odpowiada. Aby zatkać usta tym, którzy mieli w tej sprawie wątpliwości, rozpoczęto bezprzykładną kampanię nienawiści. Poniżano i wykpiwano zarówno ofiary katastrofy, jak i ich rodziny oraz każdego, kto chciał godnie uczcić poległych.
Polska jak na razie odnotowuje mniej zakażeń i zdecydowanie mniej zgonów niż porównywalne wielkością kraje Unii. Nie jest to efekt lepszej służby zdrowia, bo mimo wielkiego poświęcenia lekarzy i pozostałego personelu medycznego ciągle nie nadrobiliśmy dystansu do przeciętnej unijnej.
Pewnie wielu z Państwa jest przygnębionych okolicznościami, w jakich musimy spędzać te Święta. Zamknięci w swoich domach, oddzieleni od rodzin, często bez możliwości udziału w nabożeństwach. Ja takich Świąt nie pamiętam i starsi ode mnie też nie. Od stu lat na świecie nie było globalnej epidemii z tak wielką siłą rażenia. Musimy nauczyć się pokory wobec tego typu zjawisk i zrobić wszystko, by im w przyszłości zapobiegać. Pewnie, tak jak wielu, zastanawiam się, co Pan Bóg chciał nam przez to wszystko powiedzieć?
Mam dobrą informację: epidemia na pewno się zakończy. Druga dobra wiadomość to taka, że polska gospodarka podźwignie się z kryzysu, w który dzisiaj kompletnie nie ze swojej winy wchodzi. Pytanie: kiedy to się może stać?
To, co zafundowała nam Platforma Obywatelska do spółki z Konfederacją, to przykład warcholstwa w najczystszej postaci. W imię partykularnych interesów politycznych tych partii, mimo nadzwyczajnych okoliczności wynikających z epidemii koronawirusa, wymuszono procedowanie obrad Sejmu w zwykłym trybie, czyli przy bezpośrednim uczestnictwie w posiedzeniu.
Jako naród jesteśmy zahartowani na wielkie próby. Być może dlatego to, co się dzieje, znosimy lepiej od innych.
Zdecydowana większość polskiego PKB jest wytwarzana przez pracowników, których dochody oscylują wokół średniej krajowej. Większość statystyk mówi coś innego, bo znaczna część PKB formalnie powstaje w dużych przedsiębiorstwach. Problem w tym, że dobro to jest wytwarzane przez pracowników najemnych, których pensje nie są wysokie. Jeśli zlikwidujemy ich miejsca pracy, to przedsiębiorstwa być może przetrwają.
W chwili, gdy piszę ten komentarz, rośnie liczba zakażonych koronawirusem. Jak na razie nie widać żadnych objawów paniki, a państwo nieźle sobie radzi z naprawdę trudną sytuacją. Mamy zamknięte granice, obiekty kultury, galerie handlowe. Zamiera pasażerski ruch międzynarodowy.
Najnowsze informacje dotyczące koronawirusa potwierdzają wcześniejsze obawy, że epidemia będzie się rozprzestrzeniać. Na razie na szczęście bardzo wolno, przynajmniej jeśli porównać rozwój wypadków w Polsce do tego, co się dzieje w innych krajach. Zresztą inni już zaczynają kopiować polskie wzory.
Słuchałem wypowiedzi marszałek woj. lubuskiego, jak rząd żałuje pieniędzy na walkę z koronawirusem, i zastanawiałem się, czy istnieją jeszcze granice absurdu, których politycy PO nie przekroczą. Gdyby to był jeden wyskok…
Trzeba wspierać te działania władz, które pomagają w zwalczaniu epidemii, i jednocześnie mocno się wzajemnie dyscyplinować.
Wywiad prezesa PiS dla „Gazety Polskiej” jest pewnie jednym z ważniejszych wywiadów politycznych w ostatnim czasie, m.in. dlatego że bardzo silnie akcentuje rolę społeczeństwa obywatelskiego. Stąd szczególne podziękowanie dla klubów „GP” zarówno za jedną z większych demonstracji obozu patriotycznego w ostatnich latach, jak i akcję wysyłania mejli do polityków unijnych i mediów europejskich, informujących o tym, co się naprawdę dzieje z reformą wymiaru sprawiedliwości.
Te wybory nie są ani z góry wygrane, ani też nie ma żadnych przesłanek, aby sądzić, że Andrzej Duda musi je przegrać. Poparcie dla kandydata obozu Dobrej Zmiany waha się obecnie między 40 a 47 proc. To dzisiaj wystarczy, by przejść do drugiej tury nawet z pierwszym wynikiem, ale nie dość, by wybory zakończyć na pierwszej turze. Jak będzie wyglądała druga tura? Jest zapewniony sojusz niemal wszystkich liczących się kandydatów przeciwko Andrzejowi Dudzie.
Opozycja z wyborów prezydenckich, sporu o ich termin, uczyniła w tej chwili swój główny oręż polityczny. Okazuje się, że demokracja już nie jest tyle warta, żeby choć trochę dla niej poświęcić. - czytamy w felietonie Tomasza Sakiewicza, który ukazał się na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”.