Co ciekawe, partie – wydawałoby się – wobec siebie skrajne, czyli ultralibertyńska PO i ultrakonserwatywna, teoretycznie przynajmniej, Konfederacja, napisały ten sam scenariusz. Do Sejmu ściągnięto m.in. posłów, których wiek sytuuje w grupie podwyższonego ryzyka, tych, którzy są chorzy i zarażenie wirusem SARS-CoV-2 może ich doprowadzić do śmierci. Co więcej, ściągnięto setki pracowników, bez których obrady nie mogłyby się odbyć, ekipy do obsługi medialnej itd. Za ryzykowanie zdrowia Polaków powinniśmy im solidarnie wystawić rachunek polityczny, ale być może nie tylko. Nadeszła chwila próby, podczas której widać, kogo stać na to, by być odpowiedzialnym obywatelem, a kto potrafi być wyłącznie warchołem.