Dekompozycja
Są takie momenty w procesach historycznych, kiedy kropla przelewa kielich i do wyboru pozostają już wyłącznie rozwiązania złe i gorsze.
Są takie momenty w procesach historycznych, kiedy kropla przelewa kielich i do wyboru pozostają już wyłącznie rozwiązania złe i gorsze.
Kogo Bóg chce pokarać, temu rozum odbiera.
Nie jest to, rzecz jasna, szkic o pradawnym władcy Rusi Kijowskiej, ale o Jarosławie Kaczyńskim, który, jak mi się wydaje, po raz kolejny zaskoczył zarówno swoich przeciwników, jak i zwolenników.
Pogratulować konsekwencji! Nawet w chwili schodzenia ze sceny historyk Komorowski Bronisław musiał zaliczyć wpadkę, bredząc o „pospolitym ruszeniu”.
Powiedziałbym na wstępie debaty:
Gdyby w polityce obowiązywały reguły sportu, trener Bronisława Komorowskiego powinien rzucić ręcznik na ring.
Mam nadzieję, że niedługo świętować będziemy prawdziwy Dzień Zwycięstwa wieczorem 10 maja. Przynajmniej tak długo, jak wyników exit poll nie zepsują nam cząstkowe raporty z PKW.
Jako modelowy autokrata, Władimir Władimirowicz Putin posiada wiele twarzy, czy raczej masek, lubi prezentować się jako dobrotliwy ojciec narodu prowadzący dialogi ze swoimi poddanymi, co z dr
Jeśli jakiś uczciwy, racjonalnie myślący dziennikarz mógł żywić wątpliwości co do sensu przyznawania przez SDP antynagród w postaci Hien (roku, miesiąca, a ostatnio pewnie tygodnia), publikacja popraw
Jeszcze do niedawna żywiłem nadzieję, że są pewne granice, których aktualna władza, mieniąca się europejską i oświeconą, nie jest w stanie przekroczyć. Myliłem się!
„Zniszczenie WSI było zbrodnią i hańbą!” – powiedział z wielką szczerością pan prezydent.
Przy natłoku zdarzeń na naszej scenie politycznej, ze stosunkowo niewielkim odzewem spotkało się przejście TVN w ręce Amerykanów.
Gen.
Nie pojmuję powodów, dla których Monika Olejnik z uporem godnym lepszej sprawy zaprasza ciągle do swojego programu Janusza P., osobnika, na tle którego Korwin-Mikke to gigant myśli, J
Trudno ustalić, kiedy ostatecznie zatriumfowała u nas cywilizacja chamstwa. Owszem, otaczała nas od dawna, ale w PRL władza, media i elity przynajmniej udawały ludzi kulturalnych.
Nawet krótkie egzotyczne wakacje w tropikach skłaniają do refleksji.
Coś się zmieniło tamtej soboty. I nie chodzi mi o panikę mainstreamu, nerwowe narady w Pałacu Prezydenckim – podwójne jąkanie się Nałęcza czy nieskrywaną wściekłość wszystkich Lisów i Olejników.
Ponieważ opadł kurz zadymy i wyschły łzy pokrzywdzonych, można chwilę porozmawiać spokojnie.
Po raz czwarty uczestniczyłem w prawdziwym święcie polskich mediów, jakim jest doroczny konkurs organizowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Prace nadsyłają redakcje i sami dziennikarze.
Zdemaskowanie Bandy Trojga, która zalęgła się w ulubionej kawiarni pani Kopacz, nazywanej dla niepoznaki Kancelarią Premiera, stawia na porządku dziennym pytanie o nowego rzecznika, który w pierwszej