Nie jestem „Charlie”!
Ponieważ opadł kurz zadymy i wyschły łzy pokrzywdzonych, można chwilę porozmawiać spokojnie.
W tym momencie bardzo często przytaczano zdanie Kuronia, skądinąd cytującego Woltera: „Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć”. – Prawdę mówiąc, Wolter nigdy tego nie wypowiedział, jedynie tak myślał – stwierdziła z początkiem XX w. jego biografka. Co do Kuronia, wiadomo, jak w praktyce realizowali wspomnianą zasadę jego koledzy po opanowaniu mediów i wypchnięciu na margines wszystkich inaczej myślących.
Wolność przestaje być wolnością, kiedy krzywdzi, obraża i poniża innych. Dlatego w wielkich polemikach o Larry Flynta, Jerzego Urbana czy wspomnianego „Charliego” stanąłbym po stronie ich przeciwników.
Wolność i tak nie jest nieograniczona – wyłączona jest tajemnica wojskowa, pod mocną ochroną prawną są niektóre mniejszości narodowe i seksualne, a nawet w ogólnie dostępnej pornografii szlaban zagradza drogę pedofilii i zoofilii – pytanie: na jak długo?
W dodatku jak pogodzić rozszalałą we współczesnym świecie poprawność polityczną, zakazującą nazywać Murzyna Murzynem czy pederasty pederastą, z nagminnym i – dodajmy – obrzydliwym obrażaniem rzeczy uznawanych przez ludzi za święte – proroków od Chrystusa po Mahometa czy przywódców religijnych z papieżem na czele. I to nie w celu polemiki, krytyki czy dyskusji, ale właśnie dla lżenia, poniżania, szerzenia nienawiści. Kiedyś takie rzeczy regulowała kultura. Wydawało się oczywiste, że wchodząc do meczetu, zdejmujesz buty, a do kościoła – kapelusz.
Dziś o wszystkim decyduje prawo stanowione, a przecież większość przegłosować może wszystko, nawet szariat, z publicznym kamienowaniem bluźnierców i jawnogrzeszników.
O losie cywilizacji nie decyduje poziom techniki, dobrobytu, lecz rzeczy dużo bardziej proste – demografia, poczucie własnej wartości, tradycji i wspólnoty, łącznie z gotowością śmierci za swoje ideały. Dlatego póki żyją, będę wołać: – Nie jestem Charlie! Jestem Polakiem, Europejczykiem, chrześcijaninem. To ja! To my! I nikt nam tego nie odbierze!