Smutek propa-grandy
Im bliżej jesiennej klęski, tym bardziej nasila się propaganda mainstreamu.
Im bliżej jesiennej klęski, tym bardziej nasila się propaganda mainstreamu.
Do tego, że jesteśmy strofowani przez Matkę Unię i jej prymusów w rodzaju Republiki Federalnej Niemiec, powinniśmy w zasadzie przywyknąć.
Nie ma nic gorszego niż bezsilna wściekłość. Jazgot ratlerków z Wiertniczej i Czerskiej, wspierany przez farbowane lisy z „Newsweeka”, bije pod niebiosy tym donośniej, im większym pop
Żałość bierze, gdy się patrzy na rozpaczliwe zabiegi harcowników i czynowników frontu propagandy: niedawnych mistrzów czarnego piaru, weteranów przemysłu pogardy, rządowych i partyjnych cyngli, a nade
I stało się! W radosne święto 15 sierpnia wróciła Polska. Nasze były ulice, nasze niebo, a momentami nawet wydawało się, że nasza jest telewizja.
Z wakacyjnej perspektywy żałuję jednego – braku możliwości osobistego uczestniczenia w Dniu Chwały, jakim było objęcie prezydentury przez Andrzeja Dudę – Mojego Prezydenta.
Młoda kobieta opala się w bikini we francuskim parku. Grupka dziewcząt zwraca jej uwagę na niestosowność zachowania, a następnie spuszcza jej łomot. Zdarza się.
W komentarzach na temat aktualnych zachowań Platformy dominuje gniew, ale zarazem pewna bezradność.
Ostatnio dosyć często zadają mi pytania na temat takich lub owakich zdarzeń dotyczących telewizji – nominacji, zwolnień dziennikarzy, dzielenia stanowisk itp.
Jest taki moment w szkole, kiedy cała klasa czeka na duża pauzę.
Czy na tle innych zdewastowanych dziedzin powinno dziwić traktowanie kultury przez partię miłości wyjątkowo po macoszemu?
Aktor Marian Opania wyznał mi niedawno, że najdalej wiosną spodziewa się zobaczyć siebie w roli ogrodnika w więziennym uniformie, grabiącego grządki wokół gigantycznego pomnika Lecha Kaczyńskiego na d
Są takie momenty w procesach historycznych, kiedy kropla przelewa kielich i do wyboru pozostają już wyłącznie rozwiązania złe i gorsze.
Kogo Bóg chce pokarać, temu rozum odbiera.
Nie jest to, rzecz jasna, szkic o pradawnym władcy Rusi Kijowskiej, ale o Jarosławie Kaczyńskim, który, jak mi się wydaje, po raz kolejny zaskoczył zarówno swoich przeciwników, jak i zwolenników.
Pogratulować konsekwencji! Nawet w chwili schodzenia ze sceny historyk Komorowski Bronisław musiał zaliczyć wpadkę, bredząc o „pospolitym ruszeniu”.
Powiedziałbym na wstępie debaty:
Gdyby w polityce obowiązywały reguły sportu, trener Bronisława Komorowskiego powinien rzucić ręcznik na ring.
Mam nadzieję, że niedługo świętować będziemy prawdziwy Dzień Zwycięstwa wieczorem 10 maja. Przynajmniej tak długo, jak wyników exit poll nie zepsują nam cząstkowe raporty z PKW.
Jako modelowy autokrata, Władimir Władimirowicz Putin posiada wiele twarzy, czy raczej masek, lubi prezentować się jako dobrotliwy ojciec narodu prowadzący dialogi ze swoimi poddanymi, co z dr