Balcerowicz musi odejść
Niedawno wicepremier Jarosław Gowin podpisywał się pod założeniami Polskiego Ładu, co zobaczyli koalicjanci, a także, za pośrednictwem kamer, widzowie w całej Polsce.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Niedawno wicepremier Jarosław Gowin podpisywał się pod założeniami Polskiego Ładu, co zobaczyli koalicjanci, a także, za pośrednictwem kamer, widzowie w całej Polsce.
Pomyśl sobie, że jest rok, powiedzmy 1985. Jeśli jesteś trochę młodszy, masz mniej więcej tyle lat, co ja, niech będzie, że 1990. O internecie nikt tu nawet nie słyszał, muzyczne telewizje tyle, że wiesz, że są, ale Ty do dyspozycji masz co najwyżej skromna ofertę Telewizji Polskiej.
W piątek zakończyła się wielomiesięczna procedura wyboru nowego rzecznika praw obywatelskich. Przy drugiej próbie, tym razem również głosami posłów PiS, Sejm wybrał na RPO prof. Marcina Wiącka, a wybór ten został potwierdzony przez Senat. Zaskakująco łatwo – niektórzy dopatrują się w tym transakcji wiązanej, jaką Prawo i Sprawiedliwość przeprowadzić miało z PSL – udało się równocześnie wybrać nowego prezesa IPN. Uniknęliśmy spodziewanego sporu. Czy to kolejny „efekt Tuska”, idący w poprzek politycznego planu szefa PO?
„Super Express” pisze, że Tuskowi włosów pozazdrościć mogą gwiazdy rocka. I choć po głębszym zapoznaniu się z tekstem okazuje się, że chodzi o fryzurę z początku lat 80., to ilustracją jest zdjęcie aktualne. Efekt jest więc komiczny, ale przynajmniej możemy już być pewni, że razem z Tuskiem wraca do nas na dobre to prawdziwe dziennikarstwo, w którym jedyny słuszny mąż stanu ma piękną fryzurę, a jego córka, nawet stojąc po bułki, „wygląda jak paryżanka”.
Polexit jako faktyczne opuszczenie Unii Europejskiej, a nie tylko straszak funkcjonujący w debacie, jest na rękę części ugrupowań politycznych, które w życiu by się do tego nie przyznały. Nie mam tu na myśli Prawa i Sprawiedliwości.
Pamiętają Państwo na pewno Andrzeja Hadacza. Krzykliwy, agresywny człowiek znikąd, który pojawił się wśród obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu latem 2010 r. Idealny dla mediów, dobry, by trochę ośmieszyć modlącą się grupę, a trochę postraszyć jej wściekłą frustracją liberalne salony.
To dość nietypowa sytuacja z punktu widzenia konserwatywnej prawicy. Oto bowiem dochodzi do próby rozbicia środowiska politycznego, które w normalnych warunkach, również z przyczyn historycznych, powinno być jej najdalsze i najbardziej wrogie. Jednak dzisiejsze problemy lewicy są efektem działań Donalda Tuska i jego zwolenników, obecnych wśród działaczy dawnego SLD i prób zachowania politycznej samodzielności przez Włodzimierza Czarzastego i jego zwolenników. Jest bardzo prawdopodobne, że podobne sceny czekają również inne ugrupowania opozycji. Zaczęło się jednak po lewej, ponieważ Lewica jest, po PiS, wrogiem nr 2 liberałów z Platformy Obywatelskiej.
Rafał Trzaskowski nie ma szczęścia i w wielkiej polityce, i na własnym podwórku. Na pewno przykro dowiedzieć się, że 10 milionów głosów zdobytych latem 2020 roku dziś uprawnia jedynie do zajęcia kolejki do pałacu prezydenckiego tuż za Donaldem Tuskiem i grzeczne czekanie na nią, bez gwarancji sukcesu, w warszawskim ratuszu.
Lech Wałęsa zasłynął frazą: „Samo pomyślenie [o współpracy z bezpieką] jest zbrodnią wobec mnie”. Od kilku tygodni niektórzy zdają się mówić: „Samo zapytanie Trybunału Konstytucyjnego o wyższość konstytucji nad decyzjami TSUE jest zbrodnią wobec UE”.
W zeszłym tygodniu niektórych obserwatorów zaskoczyły działania Senatu, który sesję poświęconą nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego z własnej inicjatywy zmienił w specyficzny sąd nad polskimi przepisami i naszą historią. W roli oskarżycieli wystąpili przedstawiciele państw trzecich i naczelny rabin RP. W tej sytuacji przedstawiciel rządu znalazł się w pozycji oskarżonego, a samozwańczy i stronniczy sędziowie z izby wyższej po prostu... odebrali mu głos i była to jedyna samodzielna decyzja tego grona, które ograniczyło się do wysłuchania fałszywych argumentów przeciwników zmian w kodeksie. Czy to tylko próba zablokowania nieuczciwej prywatyzacji i wyłudzania mienia bezspadkowego, czy zapowiedź przyjęcia przez opozycję spod znaku Platformy nowego modelu działań, w którym kluczowe ma być wykorzystanie problemów w relacjach z innymi krajami i organizacjami międzynarodowymi?
Emocje piłkarskie kiedyś znajdowały ujście w stadionowych i ulicznych awanturach, a dziś, jak wiele innych aktywności, w pewnym stopniu przenoszą się do internetu.
Prawo i Sprawiedliwość postanowiło powtórzyć patent, który okazał się pomocny w wygraniu kilka lat temu wyborów do Parlamentu Europejskiego.
O tym, jak niektóre media rozmijają się z prawdą, przekonałem się bardzo boleśnie już wtedy, gdy prawie wszyscy wierzyliśmy jeszcze w „naszą” „Gazetę Wyborczą”.
W tym tygodniu Donald Tusk nie zapowiada powrotu na środę. Niektórzy przebąkują coś o sobocie. Podobno Borys Budka ma już dość i zrzeknie się władzy, według innych dobrze poinformowanych Platformą znów, jak w początkach, zarządzać będzie trójka liderów. Poza Tuskiem i Budką znajdzie się miejsce dla Trzaskowskiego.
Od lat znamy obraz amerykańskich uczelni, bardzo odległy od wolnościowego raju, jaki jeszcze w czasach komunizmu lubiliśmy sobie wyobrażać. Daleko posunięte wpływy lewicowych tuzów intelektu opisywano trochę ku przestrodze, a trochę jako anegdotę.
W zeszły piątek minęło już 7 lat od ataku ABW na redakcję „Wprost”. Brutalne potraktowanie przez służby dziennikarzy z ważnego tytułu spowodowało powszechne wzburzenie, a w ich obronie stanęli koledzy ze wszystkich chyba stron i środowisk.
To był jeden z najciekawszych i najbardziej zaskakujących warszawskich murali. Czarno-biały wizerunek Matki Boskiej, a może raczej figury Maryi, z drobnymi zielonymi akcentami, za cokół mającej Pałac Kultury.
Wybory w Rzeszowie, wyczekiwana deklaracja w sprawie powrotu Donalda Tuska, wspólna deklaracja Jarosława Kaczyńskiego i Pawła Kukiza, głosowanie w Sejmie nad kandydatami na RPO i ciąg dalszy dyskusji o marszałku Terleckim – to wszystko wydarzenia, które mogą mieć wpływ na bliższą i dalszą przyszłość sceny politycznej w Polsce.
Formuła rządu koalicyjnego jest w polityce czymś całkowicie naturalnym. Współpraca bywa łatwa i bezkonfliktowa, bywa też trudna, jak wtedy, gdy za sojuszem odległych programowo partii stoi strach przed siłą spoza tego sojuszu. Wówczas trudno realizować autorskie programy, skupić się trzeba na zarządzaniu i najbardziej zachowawczych, wspólnych punktach.
Na falach Polskiego Radia Grzegorz Napieralski, kiedyś nadzieja lewicy, a później senator i poseł związany z PO, stwierdził, że nie należy uchylać immunitetu marszałka Grodzkiego, ponieważ Tomasz Grodzki jest w jego opinii niewinny.