Dramat ukraińskiej artystki
Anastazja przyjechała do Polski kilka lat temu. Najpierw zamknęła się w sobie, potem podjęła pracę w dyskoncie, gdzie jednak nie zapłacono jej należnych pieniędzy, więc odeszła. Poznała jednak chłopaka, który produkował na komputerze muzykę, zaczęła śpiewać i niespodziewanie wszyscy byli zachwyceni. Tę wzruszającą historię poznałem dzięki niezawodnej „Gazecie Wyborczej”, przybliżającej losy artystki, na polską scenę wkraczającej pod pseudonimem ta Ukrainka.