Białoruś wymaga wspólnego głosu
Sprawa Białorusi to zarówno wspieranie walki o wolność uciskanego społeczeństwa, jak i kwestia bezpieczeństwa Polski: im większa jest przestrzeń demokracji po wschodniej stronie naszej granicy, tym lepiej.
Sprawa Białorusi to zarówno wspieranie walki o wolność uciskanego społeczeństwa, jak i kwestia bezpieczeństwa Polski: im większa jest przestrzeń demokracji po wschodniej stronie naszej granicy, tym lepiej.
Próba reanimacji najliczniejszej partii opozycyjnej w parlamencie na pewno nastąpi. Bo Platforma ciągle ma za dużo zasobów, by tak po prostu przestać istnieć. Liczba posłów, senatorów, struktury, samorządy i subwencje – to spaja, a w przypadku tej formacji bardziej niż cokolwiek innego.
Wizja rozwoju określona mianem Nowego Ładu to kolejne potwierdzenie siły naszego państwa. Myślimy o odbudowie i skoku cywilizacyjnym już wówczas, gdy nie opadł jeszcze kurz po zmaganiu z pandemią. Chcemy wykorzystać kryzys, by wrzucić wyższy bieg.
Kasta sędziowska zaczęła walczyć z demokratycznie wybraną – dwukrotnie! – większością rządową na forum międzynarodowym. Stała się przez to narzędziem w rękach rządów obcych państw. Czy Zjednoczona Prawica, a szczególnie obsada Ministerstwa Sprawiedliwości, ma plan, jak działać w tej sytuacji?
Moskwa walczy o odbudowanie – tak dalece, jak to tylko możliwe – swoich wpływów w państwach, które w czasach sowieckich znajdowały się pod jej okupacją. Główną przeszkodą na tej drodze jest istnienie NATO. Zatem od lat obserwujemy proces testowania Paktu Północnoatlantyckiego, blokowania jego ekspansji zarówno członkowskiej, jak i wprost militarnej, na Wschód. Z tej perspektywy należy patrzeć na atak na Gruzję sprzed niemal 13 lat oraz dzisiejsze niszczenie państwa ukraińskiego.
Pogłębiające się u wyborców Zjednoczonej Prawicy przeświadczenie o wiecznej szarpaninie w obozie władzy w dłuższej perspektywie zaważy na notowaniach koalicji rządzącej. Każdej jej części składowej.
Kto gardłuje o nowoczesnym państwie, puszczając jednocześnie oko do sił politycznych, które bronią bezkarności dla korupcji, ten sam lokuje się w skansenie postkomunizmu, i to w dziale z najbardziej szkodliwymi eksponatami.
Powiem zupełnie wprost: ludzie po szyję unurzani w kłamstwo smoleńskie, w lżeniu uczestników Marszy Pamięci dostrzegający artystyczny happening, powinni w tym dniu – 10 kwietnia – milczeć. Jeśli nie potrafią przepraszać. Każdy 10 kwietnia jest także rocznicą ich hańby.
Część mediów i ich politycznych patronów bądź podopiecznych uznaje, że redakcje spoza tego układu nie są mediami, lecz wrogami, których trzeba zniszczyć. I właśnie ci ludzie kilka dni temu zorganizowali „strajk” w obronie wolności słowa. Sęk w tym, że o tym jednym z filarów demokracji nie wiedzą dokładnie nic.
Afera ze szczepieniami na lewo w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym pokazuje jak na dłoni, na ile silny jest w Polsce układ postkomunistyczny. Bo okazało się, iż to, co na początku mogło wyglądać jak zaszczepienie poza kolejnością kilku osób znanych z plakatów filmowych czy telewizyjnych seriali, jest faktycznie szeroko zakrojoną akcją szczepienia tzw. swoich, którzy pracowali na rzecz PRL, a potem umościli się dzięki temu w III RP.
Premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z „Gazetą Polską” określił zaszczepienie się przeciw COVID-19 jako patriotyczny obowiązek. I tak właśnie należy patrzeć na tę sprawę. Bez szczepień nie poradzimy sobie z chorobą. Teorie o przechorowaniu przez młodych, silnych ochotników, którzy w ten sposób przerwą łańcuch transmisji wirusa, to czyste szaleństwo.
Jeśli chcemy skutecznie zmienić straceńczy dla Polski trend demograficzny, to należy dołożyć wszelkich starań, by odbudować jego znaczenie. By matka – szczególnie kobieta w ciąży – była spontanicznie oraz powszechnie otaczana wsparciem i pomocą w codziennych sytuacjach życiowych.
Unia nie jest żadną rodziną, grupą przyjaciół. Jest miejscem realizacji bardzo konkretnych interesów. I naszym obowiązkiem nie jest bycie miłym, empatycznym czy potulnym, lecz skutecznym – w walce o swoje; konsekwentnym – w realizacji korzystnej dla nas polityki i pewnym siebie – bo nie ma żadnej UE pierwszej czy drugiej kategorii.
AWPL od lat dryfuje w kierunku siły prorosyjskiej z kuriozalnymi elementami czegoś na kształt sowieckiego domu wspomnień. Bratanie się z ludźmi Kremla, atakowanie Paktu Północnoatlantyckiego, sojusz z tzw. mniejszością rosyjską czy w końcu wspieranie agresywnej polityki Putina i jego ludzi w regionie.
- Prowadzimy w parlamencie rozmowy nie tylko na temat zasilenia naszych szeregów, lecz także powiększenia obozu rządzącego. I na podstawie ich dotychczasowego przebiegu mogę powiedzieć, że nie jest wykluczone, iż ten scenariusz zostanie zrealizowany i liczba posłów wspierających rząd będzie większa - mówi w wywiadzie z Katarzyną Gójską i Tomaszem Sakiewiczem dla tygodnika "Gazeta Polska" Adam Bielan.