Gdzie pójdzie Miller?
Popularność byłego peerelowskiego aparatczyka w kręgach pseudoprawicy systematycznie rośnie.
Popularność byłego peerelowskiego aparatczyka w kręgach pseudoprawicy systematycznie rośnie.
Braun? Kto wie. Może umiejętności rozgrzeszania przez uśmiechniętą władzę, jak pokazał casus Giertycha, są właściwie nieograniczone i odnajdzie się jako senator u boku Donalda Tuska?
Mamy imponującą wręcz umiejętność zajmowania się sprawami nieistotnymi. Prezydent Polski w końcu spotkał się z Wołodymyrem Zełenskim. To bardzo dobra wiadomość.
Szanowni Czytelnicy, nie chcę w tym krótkim komentarzu zabierać głosu w sprawie tego, czy prezydent dobrze zrobi, jeśli zrezygnuje z tradycji zapalania w polskim Sejmie chanukowych świec. Chciałem za to zwrócić uwagę na coś innego.
TSUE, pisząc dosadnie, „ma homoseksualistów gdzieś”. Służą oni tej instytucji tylko jako wygodna zasłona dymna do kolejnego ataku na suwerenność państw członkowskich UE.
Donald Tusk zbiera zasłużone cięgi za to, co powiedział w Berlinie.
Okazuje się, że w Uśmiechniętej Polsce wrogiem publicznym może stać się dziewczyna z wiankiem na głowie, której grzechem było odpalenie racy na Marszu Niepodległości. To naturalna konsekwencja degeneracji obozu władzy.
Bodnar musiał zostać zastąpiony kimś, kogo sędziowie, prokuratorzy etc. będą się realnie bać.
Ludzie Żurka uchylili wyrok dożywocia człowiekowi, który zamordował żonę i dwójkę małych dzieci. Powód? W składzie był sędzia, który przez naszą władzę uznawany jest za "neo-sędziego"…
Karolina Opolska to uwielbiana przez władzę pracownica neo-TVP.
Umorzenie sprawy Ewy Wrzosek jest dokładnie taką samą ostentacją co casus Sławomira Nowaka. Jest podeptaniem elementarnych standardów, bezprawiem, które mogło zostać „załatwione” przez Żurka w sposób dużo mniej bezczelny. Jednak nasz „silny razem”, piastujący stanowisko ministra sprawiedliwości, musiał się na ten ruch zdecydować, ponieważ od porażki w sprawie Romanowskiego walczy on o swoje polityczne życie - pisze Dawid Wildstein w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska".
Uchylenie wyroku dożywocia mordercy kobiety i dwójki małych dzieci oraz sposób, w jaki wydarzenie to „sprzedawane” jest przez polityków KO opinii publicznej, pokazują, czym jest obecna władza. Widzimy jej agresję, niebywałą głupotę populizmu, za pomocą którego usiłuje legitymizować swoje patologie, w końcu zwyczajną, ludzką podłość i bezduszność. Oraz, co może najważniejsze, to, że działania KO nie mają nic wspólnego z „przywracaniem praworządności”, tylko z pogłębianiem chaosu, polaryzacji społecznej i niszczeniem państwa. W tym zakresie wydają się wręcz realizacją zamówienia prosto z Kremla.