"Jestem zwolennikiem tego, by od stycznia 2023 roku, kiedy przestanie obowiązywać kontrakt jamalski, nie kupować gazu od Rosji" - powiedział dziś wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski. W jego ocenie budowa gazociągu Baltic Pipe jest krokiem ku pełnej dywersyfikacji dostaw surowca.
- Baltic Pipe to jest symbol dumy Zjednoczonej Prawicy i pana prezydenta Andrzeja Dudy. Dywersyfikacja dostaw gazu ziemnego jest w istocie uniezależnieniem się Polski od Federacji Rosyjskiej. To faktyczne odzyskanie niepodległości energetycznej
– mówił w Radio Gdańsk wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski.
Zwrócił uwagę, że pomyślne zakończenie budowy Baltic Pipe zaplanowane na 1 października 2022 roku zbiega się w czasie z kończącym się długoterminowym kontraktem z Gazpromem.
- Jestem zwolennikiem tego, aby od 1 stycznia 2023 roku, czyli od momentu, kiedy przestanie obowiązywać kontrakt jamalski, zawarty jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej z Federacją Rosyjską, nie kupować gazu od Rosji. Od reżimu, który sposób skandaliczny łamie wszelkie zasady, nie tylko w biznesie, ale przede wszystkim na forum międzynarodowym. Przykładem jest agresja na Gruzję i Ukrainę
- oznajmił Kowalski.
Podkreślił też, że chciałby, aby w Gdańsku powstał drugi gazoport. Jego zdaniem realizacja tego projektu zwiększy bezpieczeństwo energetyczne Polski.
- Miałem zaszczyt pracować z panem ministrem Piotrem Naimskim, który realizując projekt śp. prezydenta Kaczyńskiego, rozpoczynał przygotowania do inwestycji budowy pierwszego gazoportu. Podjęliśmy wtedy decyzję, że pierwsza lokalizacja to Świnoujście, drugą byłby Gdańsk. Jest ku temu możliwość. Patrząc na trendy, możemy dziś kupować tani gaz LNG w zasadzie z każdego miejsca na świecie
- powiedział.
Pływający terminal LNG w Gdańsku miałby się stać trzecim - obok terminala w Świnoujściu i gazociągu Baltic Pipe - elementem tzw. Bramy Północnej, przez którą gaz miałby trafiać do Polski i naszych sąsiadów.