W praktyce obywatele szybko zaczęli odczuwać, że euro przynosi podwyżki cen w handlu detalicznym i usługach. Chleb w sklepie droższy o jedną trzecią, a pizza w restauracji nawet o 100 proc. – już w pierwszych dniach stycznia pojawiły się sygnały o gwałtownych wzrostach cen, które nie zawsze da się wytłumaczyć jedynie przeliczeniem walutowym. Podmioty handlowe zmuszone były zaktualizować umowy, systemy księgowe i wyświetlanie cen, co – jak wskazują konsumenci – stało się pretekstem do zawyżania taryf na towary i usługi.
Przejście na euro formalnie nie oznacza natychmiastowego końca dualnego wyświetlania cen – do końca stycznia sklepy mogą pokazywać kwoty zarówno w lewach, jak i w euro, a banki oferują bezprowizyjną wymianę waluty do końca czerwca 2026 r. Niemniej jednak w praktyce konsumenci już odczuli, że życie codzienne drożeje szybciej, niż można to tłumaczyć samym przeliczeniem kursowym.
Rząd i instytucje unijne bez wahania przekonują, że euro to strategiczna decyzja, która w dłuższej perspektywie wzmocni pozycję Bułgarii na europejskich rynkach i przyciągnie inwestycje. Dla władz projekt jest logicznym krokiem integracyjnym – nawet przedstawiciele przemysłu deklarują, że przyjęcie euro może poprawić konkurencyjność i warunki działania firm.
Tymczasem jednak realne obawy społeczne rosną. Przed wejściem do strefy euro prowadzono kontrole cen i próbowano przeciwdziałać spekulacji, m.in. poprzez tymczasowe mechanizmy regulacji cen do sierpnia 2026 r. oraz obowiązek podwójnego oznaczania cen – mimo to konsumenci nadal donoszą o podwyżkach, które nie mają jasnego uzasadnienia ekonomicznego.
Niektóre z tych zmian są bardziej subtelne, ale równie dotkliwe. Internauci zwracają uwagę np. na przypadki firm technologicznych i usług cyfrowych, które wykorzystały zmianę waluty do nieuzasadnionego podniesienia cen usług, łamiąc zasady konwersji kursowej przewidziane w prawie bułgarskim.
Społeczne podziały wokół przyjęcia euro są głębokie. Już przed zmianą waluty sondaże wykazywały, że większość obywateli obawia się wzrostu kosztów życia, podczas gdy mniejszość widzi korzyści płynące z integracji z eurostrefą.
Wzrost cen to jednak tylko jedno z negatywnych zjawisk. Polityczna niestabilność i rozczarowanie kierunkiem zmian powodują, że wielu obywateli czuje, iż utrata suwerenności monetarnej przychodzi w czasie, kiedy realne dochody nie nadążają za rosnącymi wydatkami. Krytycy zwracają uwagę na fakt, że Bułgaria jako jedna z najbiedniejszych gospodarek UE może mieć trudności w pełnym wykorzystaniu potencjalnych korzyści płynących z wejścia do strefy euro.
Efekty przystąpienia Bułgarii do euro powinny być analizowane na wielu płaszczyznach – ekonomicznej, społecznej i politycznej. Pierwsze tygodnie z nową walutą pokazały, że integracja z unijnym systemem finansowym niesie korzyści, ale też realne i dotkliwe koszty dla zwykłych obywateli, którzy muszą mierzyć się z wyższymi cenami oraz wzrostem niepewności co do przyszłej siły nabywczej ich zarobków. Wszak to nie tylko kurs wymiany, lecz cały łańcuch reakcji gospodarczych i społecznych, które dopiero się rozpoczynają.
Wyrok – i to prawomocny – brzmiał: „rozwiedzeni”. Gdy chcieli podzielić majątek, sędzia z Giżycka uznała orzeczenie za nieistniejące. Eksperci alarmują: to naruszenie prawa i realna krzywda dla obywateli. Sprawdź, co to oznacza w praktyce.
— GP Codziennie (@GPCodziennie) January 19, 2026
Więcej ℹ️ na » https://t.co/1HYRtWiDJA pic.twitter.com/EsRBc9Opvf