O autorze
W dziennikarstwie siedzę od ponad 20 lat. Zaczynałem jeszcze w "princie". Pamiętam sporo. Modę na "newsy z d..y", nic nie mówiące tytuły-hasła czy krwiste nagłówki pisane pod wzbudzenie emocji. A potem zakochałem się w internecie.
Byłem redaktorem naczelnym „Gazety Wrocławskiej”, prowadziłem serwisy "Nasze Miasto" na Dolnym Śląsku, a później zarządzałem i rozwijałem serwisy tematyczne Polska Press: od Strefy Biznesu po Stronę Podróży, Kuchni i Zdrowia. Czyli pełne spektrum obszarów, które realnie dotykają ludzi: pieniędzy, trudnych decyzji, nawyków i codziennych wyborów.
Dziś fascynują mnie informacje sprofilowane pod odpowiednie źródła ruchu, a w szczególności Google Discover. Lubię sam sobie udowadniać, że to nie google'owski algorytm zasiada w fotelu redaktora naczelnego. A co? Konkretna, uczciwa i potrzebna informacja. Tytuł ma dowozić, lead prowadzić, a treść odpowiadać na proste pytanie: co się zmienia i co to oznacza dla ludzi. Bez ściemy i lania wody.
Artykuły autora Artur Matyszczyk
Artykuły autora
Wojsko znów wyjeżdża na drogi. Tego nie wolno Ci robić
Od wtorku, 23 września, na polskich drogach znów pojawią się kolumny pojazdów wojskowych. Będą jechały przez przez autostrady, ekspresówki i drogi krajowe, pod eskortą żandarmerii oraz służby regulacji ruchu. Jak zachować się w przypadku napotkania takiego konwoju? Każdy kierowca musi znać zasady, by uniknąć mandatu i nie stwarzać zagrożenia.
Polacy tracą wzrok. Wszystko przez jeden niepokojący trend
Polska starzeje się w szybkim tempie, a wraz z tym rośnie liczba osób zagrożonych poważnymi chorobami oczu. Eksperci alarmują, że w nadchodzących latach problem zwyrodnienia plamki żółtej i innych schorzeń prowadzących do ślepoty stanie się jednym z kluczowych wyzwań zdrowotnych w naszym kraju. Czy polski system okulistyczny udźwignie to narastające obciążenie?
Polskę zżera gigantyczny deficyt. Portfele odczują tąpnięcie
Dziura w kasie państwa nie tylko rośnie. Ona przybiera niespotykane dotąd rozmiary. Według prognoz ekspertów deficyt w 2025 roku może osiągnąć aż 6,4 proc. PKB. To jeden z najwyższych wskaźników w historii. I niestety realne zagrożenie dla naszych oszczędności, pensji czy emerytur.